HUMANISTYCZNE POCZĄTKI BANKIERA
Praca magisterska Mateusza Morawieckiego – o w?asnym ojcu i jego organizacji. Pocz?tki Solidarno?ci Walcz?cej (SW). Uczony Kornel i szofer W?adys?aw. Solidarno?? Walcz?ca kontra „Solidarno?? Kl?cz?ca”? Podziemny sp?r w cieniu komunistycznego molocha. Pow?ci?gliwa stronniczo?? m?odego Mateusza. Kornel Morawiecki dba o lepsze jutro partii komunistycznej. Stosunki SW ze Wschodem. Antysowiecka odezwa prowokacj? KGB? Wojciech My?lecki nie ufa Zachodowi. Czy chcia? rozbroi? USA? Wizja podpalacza altanki: Mateusz Morawiecki da odp?r Germanom
Przysz?y biznesmen i bankier zaczyna? jako humanista. Mateusz Morawiecki po liceum poszed? na studia historyczne. W 1992 r. obroni? prac? magistersk? pt. Geneza i pierwsze lata Solidarno?ci Walcz?cej.
Praca magisterska to zazwyczaj najwi?ksze wyzwanie dla studenta. Na wydzia?ach historii s? tacy, kt?rzy pr?buj? wnikn?? w epok? Mieszka I. S? i tacy, kt?rzy wgryzaj? si? w czasy faraon?w – zatem w ?wiat nam odleg?y niemal jak inne planety. Tymczasem Morawiecki napisa? o tym, co dzia?o si? kilka lat wcze?niej w organizacji, do kt?rej sam nale?a? i kt?r? za?o?y? jego ojciec! Poszed? na ?atwizn??
C??, mo?na broni? jego decyzji. Pisana przez kogo? takiego i w takim momencie praca na taki temat mo?e si? okaza? bezcennym ?wiadectwem spisanym na gor?co… Ale czy b?dzie opracowaniem naukowym? Czy b?dzie bezstronna? Czy historyk powinien pisa? histori? swego ojca? Szczeg?lnie gdy chodzi o temat tak kontrowersyjny jak Solidarno?? Walcz?ca?
Dzia?alno?? Solidarno?ci Walcz?cej budzi?a przecie? i budzi kontrowersje. Organizacja ta, kt?ra p??niej poszerzy?a swoj? dzia?alno?? na inne miasta i regiony, narodzi?a si? we Wroc?awiu. Wszystkie tamtejsze ?r?d?a, z kt?rymi rozmawia?em, twierdz?, ?e do jej powstania przyczyni? si? konflikt mi?dzy W?adys?awem Frasyniukiem a Kornelem Morawieckim. Konflikt nie tylko polityczny, lecz tak?e osobisty i osobowo?ciowy, a nawet klasowy.
Frasyniuk, z zawodu kierowca, by? wroc?awskim przyw?dc? Niezale?nych Samorz?dnych Zwi?zk?w Zawodowych „Solidarno??” – czyli g??wnej organizacji opozycyjnej w latach 1980–1981. NSZZ „Solidarno??” mia?a robotniczych lider?w: Lecha Wa??s? w Gda?sku, Zbigniewa Bujaka w Warszawie, a we Wroc?awiu – w?a?nie Frasyniuka. Na pierwszym miejscu by?a organizacj? pracownicz?, zwi?zkow?, dopiero potem polityczn?. Przede wszystkim walczy?a o dobrobyt i prawa socjalne pracownik?w. Powsta?a w drugiej po?owie 1980 r., gdy fala strajk?w robotniczych zmusi?a komunist?w do zezwolenia na utworzenie niezale?nej organizacji zwi?zkowej. Rzecz jasna, zakrawa?o to na paradoks. Przecie? w komunizmie nie mog?y istnie? ?adne niezale?ne organizacje. Ca?okszta?tem rzeczywisto?ci mia?a niepodzielnie rz?dzi? partia komunistyczna. W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej by?a to PZPR, czyli Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Partia ta pretendowa?a do nieomylno?ci i wszechw?adzy. Pr?bowa?a zarz?dza? ka?dym aspektem rzeczywisto?ci, w??cznie z hodowl? nutrii i podlewaniem trawnik?w. Zatem niezale?na centrala zwi?zkowa, wyros?a z protestu przeciw PZPR, musia?a si? jej sprzeciwia? niemal na ka?dym kroku.
Sytuacj? dodatkowo komplikowa?o to, ?e PZPR mia?a nad sob? parti? jeszcze bardziej nieomyln? i wszechw?adn?, czyli KPZR, Komunistyczn? Parti? Zwi?zku Sowieckiego (lub Radzieckiego – w PRL ta druga forma by?a obowi?zkowa). KPZR rz?dzi?a Zwi?zkiem Sowieckim, kt?ry narzuci? Polsce komunizm pod koniec lat 40. W latach 1980–1981 Sowieci z KPZR nieustannie naciskali na przyw?dc?w PZPR, ??daj?c, aby zlikwidowali „Solidarno??”. Przyw?dcy PZPR ze swej strony obawiali si? frontalnej rozprawy z „Solidarno?ci?” (grozi?o to wojn? domow? lub ostatecznym zniszczeniem resztek poczucia wsp?lnoty mi?dzy parti? komunistyczn? a spo?ecze?stwem). Ale jeszcze bardziej si? bali, ?e je?li nie zlikwiduj? opozycji, zrobi? to za nich towarzysze z KPZR. R?kami armii sowieckiej poprzez interwencj? zbrojn? w Polsce (na szcz??cie do tego nie dosz?o).
Zatem PZPR szuka?a jakiej? ?cie?ki pomi?dzy dwoma ostateczno?ciami (wojn? polsko-polsk? lub wojn? polsko-sowieck?). Partia komunistyczna pr?bowa?a uspokoi? i okie?zna? NSZZ „Solidarno??”. Usi?owa?a zmusi? j? do tego, ?eby by?a „zwyk?? organizacj? zwi?zkow?” i walczy?a o sprawy socjalne, nie polityczne. Oczywi?cie, PZPR domaga?a si? czego? niemo?liwego. Poprzez swoje pretensje do nieomylnej wszechw?adzy partia komunistyczna ze spraw niepolitycznych robi?a polityczne i nawet najbardziej apolityczni liderzy zwi?zkowi musieli by? politykami. Przecie? ka?dy zwi?zkowy protest – nawet gdyby dotyczy? braku serwetek w fabrycznej sto??wce – nara?a? na szwank dobre imi? PZPR. Kto odpowiada za wszystko, ten odpowiada r?wnie? za brak serwetek. Nie m?wi?c ju? o znacznie gorszych brakach komunizmu, takich jak brak mi?sa i w?dlin w sklepach, brak wystarczaj?cej liczby autobus?w i tramwaj?w (pasa?erowie regularnie t?oczyli si? w potwornym ?cisku), wreszcie brak wolno?ci s?owa i mo?liwo?ci podr??owania (media podlega?y cenzurze prewencyjnej, a komunistyczna S?u?ba Bezpiecze?stwa wydawa?a paszporty obywatelom wedle swego widzimisi?).
13 grudnia 1981 r. komunistyczny przyw?dca genera? Jaruzelski przyst?pi? do rozprawy z „Solidarno?ci?”. Mo?e nie frontalnej, bo oby?o si? bez wojny, ale niewiele mniej brutalnej, gdy? wprowadzi? stan wojenny. Niezale?na dzia?alno?? zwi?zkowa zosta?a zakazana. Tysi?ce dzia?aczy „Solidarno?ci” trafi?o do o?rodk?w internowania, inni zeszli do podziemia. W 1982 r. Kornel Morawiecki – doktor fizyki kwantowej, dzia?acz „Solidarno?ci” i niezale?ny publicysta – razem ze swoimi znajomymi z Politechniki Wroc?awskiej stworzy? zakonspirowan? grup?. Grupa ta cechowa?a si? radykalizmem. Oskar?a?a W?adys?awa Frasyniuka, przyw?dc? wroc?awskiej „Solidarno?ci”, o „ugodowo??”. W ko?cu oderwa?a si? od NSZZ „Solidarno??” i nazwa?a si? Solidarno?ci? Walcz?c?. Zwolennicy Frasyniuka przekr?cali to na „Solidarno?? Warcz?c?”. Sami przez zwolennik?w Kornela nazywani byli „Solidarno?ci? Kl?cz?c?”. Zdumiewaj?cy konflikt – szczeg?lnie, gdy pami?tamy, ?e obie organizacje chcia?y walczy? ze wsp?lnym, przemo?nym i bezwzgl?dnym wrogiem. Frasyniuk musia? si? ukrywa? tak samo jak jego oponent Morawiecki – je?li nie bardziej.
Jak wspomnia?em, sp?r wyp?ywa? z r??nic nie tylko politycznych, lecz tak?e spo?ecznych. W?adys?aw Frasyniuk by? robotnikiem, kierowc?. Doktorowi fizyki Kornelowi Morawieckiemu podporz?dkowanie si? „szoferakowi” mog?o sprawia? trudno??. W p??niejszych latach zdarza?o mu si? sugerowa?, jakoby robotnicy nie mieli kwalifikacji intelektualnych, a nawet moralnych, ?eby zajmowa? si? polityk?. Ju? w latach 80. uwa?a?, ?e nale?y odej?? od formu?y zwi?zku zawodowego i spraw socjalnych, albowiem przes?aniaj? one obywatelom przyczyn? wszelkiego z?a: Polska nie jest niepodleg?a ani demokratyczna! Najpierw trzeba pogoni? komunistycznego okupanta i wywalczy? ca?kowit? wolno??. Potem b?dzie mo?na si? bi? o kie?bas? (je?li w og?le b?dzie trzeba).
Jednak doktorzy fizyki nie maj? monopolu na my?lenie i szerokie horyzonty. Robotniczy przyw?dcy zwi?zkowej NSZZ „Solidarno??” nieraz wykazywali si? wielk? przenikliwo?ci?. Nie tylko o kie?basie my?leli (cho? o niej nie zapominali). Poza tym zwi?zkowa „Solidarno??” mia?a swoich wybitnych intelektualist?w. „Ch?opski rozum” Wa??sy i skomplikowane analizy jego doradc?w-profesor?w prowadzi?y do jednego wniosku: zbytni radykalizm nie przyspiesza zmian, tylko je spowalnia. Ludzie Morawieckiego wydawali im si? szale?cami lub prowokatorami, kt?rzy raczej przeszkadzaj? ni? pomagaj? wyzwoli? Polsk?.
To p?kni?cie wewn?trz antykomunistycznej opozycji okaza?o si? trwalsze ni? sam komunizm. Gdy on upad?, oskar?enia si? zaostrzy?y – szczeg?lnie po jednej ze stron konfliktu. Dla radykalnej prawicy Wa??sa i Frasyniuk z ugodowc?w stali si? „zdrajcami”. Kornel Morawiecki za? jest bohaterem nawet wtedy, gdy nawo?uje do przyja?ni z Kremlem.
Takie zarzuty pod adresem Frasyniuka pada?y ju? w 1992 r., gdy Mateusz Morawiecki w swojej pracy pisa? o konflikcie ojca z robotniczym przyw?dc?. Jak sobie z tym poradzi??
Raczej – wybrn??. Aczkolwiek trzeba przyzna? magistrantowi Morawieckiemu, ?e stara si? zachowa? ch?odny ton, unika? emocji i ewidentnej stronniczo?ci. Przyznaje na przyk?ad, ?e Kornel Morawiecki i jego zwolennicy mogli uprawia? „krytykanctwo” wobec Frasyniuka i zwi?zkowej „Solidarno?ci”. Jednak nie da si? ukry?, ?e magistrant historii darzy sympati? doktora fizyki i jego organizacj?. Ka?dy mo?e si? o tym przekona?: praca jest dost?pna na jednej ze stron internetowych dotycz?cych Solidarno?ci Walcz?cej200.
Charakterystyczne jest to, ?e magistrant Morawiecki omija k?opotliwe sprawy. Omija lub prze?lizguje si? obok nich. Udaje, ?e ich nie ma – lub ?e nie sprawiaj? k?opotu. Pisze, ?e si?a i radykalizm wroc?awskiej antykomunistycznej opozycji mog?a stanowi? paradoks („Wydaje si?, ?e Wroc?aw by? pod ?ci?lejsz? kontrol? wojskow? i s?u?b bezpiecze?stwa ni? inne o?rodki. Jednak?e tu w?a?nie w zak?adach najszybciej zosta?y utworzone komitety strajkowe”)201. Ale nie wyja?nia tej sprzeczno?ci. W innym fragmencie chwali rzekome zdolno?ci organizacyjne swego ojca, czym jaskrawo zaprzecza oczywisto?ci (wed?ug wszystkich ?r?de?, do kt?rych mia?em dost?p, Kornel to najbardziej niezorganizowany polityk, jakiego mo?na sobie wyobrazi?). Mateusz Morawiecki pochwala r?wnie?, jak si? zdaje, jedno z najbardziej kontrowersyjnych posuni?? Kornela w okresie legalnego dzia?ania „Solidarno?ci”. Chodzi o wydanie tak zwanego wezwania do ?o?nierzy wojsk sowieckich w Polsce, kt?re mia?o tych ?o?nierzy nastawi? przychylnie do dzia?a? polskiej opozycji.
Magistrant Morawiecki ca?? spraw? opisuje tak: „Sporo rozg?osu i popularno?ci w ?rodowiskach opozycyjnych, zw?aszcza na Politechnice Wroc?awskiej, przysporzy?o [Kornelowi – red.] Morawieckiemu aresztowanie go 14.09.1981 r. G??wnym, faktycznym powodem aresztowania by?o opublikowanie w lipcowo-sierpniowym numerze «Biuletynu Dolno?l?skiego» z 1981 r. odezwy do Polak?w i wezwania do stacjonuj?cych wojsk sowieckich w Polsce sygnowanych przez emigracyjnych solidaryst?w rosyjskich NTS (Narodno-Trudowoj Sojuz). Zarz?d Regionu Dolny ?l?sk NSZZ «Solidarno??» w odpowiedzi na aresztowanie zapowiedzia? akcj? protestacyjn?, od 16.09. gotowo?? strajkow? og?osili pracownicy Politechniki Wroc?awskiej, uwolnienia domagali si? dolno?l?scy delegaci na I KZD i przedstawiciele Komisji Zak?adowych. Na skutek r??nych akcji interwencyjnych i zdecydowanej postawy w?adz regionu, z Frasyniukiem na czele, Morawiecki zosta? po 48 godzinach wypuszczony”202.
Inni dzia?acze opozycji – tak?e ci, kt?rzy interweniowali w obronie Morawieckiego – uznawali opublikowanie wezwania do ?o?nierzy sowieckich za wielki b??d. Sowieci, rzecz jasna, zwalczali pr?by zdemokratyzowania polskiego komunizmu przez opozycyjn? „Solidarno??”. Ale jeszcze gorzej reagowali na wszelkie przejawy jej zainteresowania sprawami i obywatelami sowieckimi. W?adze ZSRR traktowa?y to jak ingerencj? w swoje sprawy wewn?trzne. Rosyjska antykomunistyczna emigracja stanowi?a tabu. Podobnie jak armia sowiecka i militarne interesy Kremla. Po?redniczenie mi?dzy antykomunistycznymi emigrantami a sowieckimi ?o?nierzami musia?o zosta? odebrane w Moskwie jako zamach na bezpiecze?stwo strategiczne ZSRR.
Co ciekawe, Morawiecki junior przyznaje, ?e pod koniec 1981 r. ?rodowisko skupione wok?? jego ojca d??y?o do… ugody z komunistami: „Sztandarowe artyku?y «Biuletynu Dolno?l?skiego» z okresu tu? przed wprowadzeniem stanu wojennego daj? podstawy do przypuszcze?, ?e jeszcze w tamtym okresie ?rodowisko utworzone wok?? tego periodyku gotowe jest p?j?? na daleko id?cy kompromis w stosunku do partii komunistycznej. Dobitnym i charakterystycznym przyk?adem jest artyku? «O prawdziwe wczoraj i lepsze jutro PZPR», napisany przez cz?owieka, kt?ry p?? roku p??niej b?dzie g??wnym animatorem Solidarno?ci Walcz?cej”203
Данный текст является ознакомительным фрагментом.