6 Budując piramidy

Sp?r wok?? rewolucji agrarnej budzi ?ywe emocje. Wydarzenie to nale?y do najbardziej kontrowersyjnych w historii. Cz??? badaczy g?osi, ?e rewolucja ta pchn??a ludzko?? na tory dobrobytu i post?pu. Inni z ca?? ostro?ci? podkre?laj?, ?e kurs obrany przez rodzaj ludzki po rewolucji agrarnej wiedzie ku zatracie. W ich przekonaniu by?a ona punktem zwrotnym, w kt?rym homo sapiens porzuci? swoj? ?cis?? symbioz? z natur? i odda? si? we w?adz? chciwo?ci i wyobcowania. Dok?dkolwiek wiod?a wspomniana droga, nie by?o odwrotu. Uprawa roli umo?liwi?a ludzkim gromadom tak olbrzymi i gwa?towny przyrost liczbowy, ?e ?adne z?o?one spo?ecze?stwo rolnicze nie mog?o ju? utrzyma? si? przy ?yciu, wracaj?c do my?listwa i zbieractwa. Oko?o 12 tysi?cy lat temu, nim nast?pi?o przej?cie do rolnictwa, na Ziemi mieszka?o od 5 do 8 milion?w koczuj?cych zbieraczy-?owc?w. W I wieku zbieraczy-?owc?w by?o zaledwie 1–2 miliony (g??wnie w Australii, Amerykach i Afryce), a ich liczebno?? bled?a wobec 250-milionowej rzeszy rolnik?w34.

Olbrzymia wi?kszo?? rolnik?w zamieszkiwa?a sta?e osiedla, a tylko nieliczni zajmowali si? koczowniczym pasterstwem. Przyj?cie osiad?ego trybu ?ycia wywo?a?o gwa?towne kurczenie si? terytori?w wi?kszo?ci ludzi. Pradawni zbieracze-?owcy na og?? zamieszkiwali tereny o powierzchni dziesi?tek, a nawet setek kilometr?w kwadratowych. „Domem” by?o dla nich ca?e terytorium z wyst?puj?cymi na nim wzg?rzami, strumieniami, lasami i niebem. Rolnicy za? przez wi?kszo?? dni obrabiali poletka i piel?gnowali sady, a ich ?ycie skupia?o si? wok?? domu – ciasnej konstrukcji mieszkalnej z drewna, kamienia b?d? gliny o powierzchni co najwy?ej kilkudziesi?ciu metr?w kwadratowych. Przeci?tny rolnik odczuwa? z t? budowl? siln? wi??. To by?a rewolucja o donios?ych implikacjach psychologicznych i architektonicznych. To wtedy przywi?zanie do „w?asnego domu” i oddzielenie od s?siad?w sta?o si? psychologicznym rysem istoty o daleko w??szym ogl?dzie ?wiata.

Nowe terytoria rolnik?w by?y nie tylko o wiele mniejsze ni? tereny pradawnych zbieraczy-?owc?w, ale i zdecydowanie mniej naturalne. Poza u?yciem ognia zbieracze-?owcy bardzo sporadycznie przekszta?cali ziemie, po kt?rych w?drowali. W odr??nieniu od nich rolnicy mieszkali w sztucznych izolowanych skupiskach ludzkich, kt?re w pocie czo?a wyr?bywali z otaczaj?cej ich dziczy. Wycinali lasy, kopali rowy odwadniaj?ce, sprz?tali i niwelowali pola, budowali domy, orali i nasadzali r?wne rz?dy drzewek owocowych. Ukszta?towane w ten spos?b sztuczne ?rodowisko przeznaczone by?o wy??cznie dla ludzi oraz „ich” ro?lin i zwierz?t, i cz?sto grodzi?y je mury i ?ywop?oty. ?yj?ce na roli rodziny zadawa?y sobie wiele trudu, by ustrzec swoje zagony przed niesfornymi chwastami i dzikim zwierzem. Kiedy taki intruz zapuszcza? si? na ich ziemi?, by? natychmiast wyp?dzany. A je?li stawia? op?r, wrodzy mu ludzie poszukiwali sposob?w na wyt?pienie go. Ze szczeg?ln? skrz?tno?ci? chroniono centralny punkt tej udomowionej przestrzeni – dom mieszkalny. Od zarania rolnictwa do dzi? miliardy ludzi uzbrojonych w ga??zie, packi na muchy, buty i ?rodki owadob?jcze tocz? za?art? wojn? z pracowitymi mr?wkami, podst?pnymi karaluchami, zuchwa?ymi paj?kami i zb??kanymi chrz?szczami, kt?re nieustannie nawiedzaj? ludzkie siedziby.

Przez wi?kszo?? historii te wznoszone przez cz?owieka enklawy mia?y bardzo ma?e rozmiary i otoczone by?y rozleg?ymi po?aciami nieoswojonej przyrody. Ziemia w przybli?eniu ma oko?o 500 milion?w kilometr?w kwadratowych powierzchni, z czego oko?o 150 milion?w przypada na l?dy. Jeszcze w 1400 roku olbrzymia cz??? rolnik?w, a wi?c tak?e ich ro?liny i zwierz?ta, t?oczy?a si? na obszarze zaledwie 11 milion?w kilometr?w kwadratowych, co stanowi 2 procent powierzchni ca?ej planety35. Wszystkie inne tereny by?y zbyt zimne, zbyt gor?ce, zbyt suche, zbyt mokre lub w inny spos?b niezdatne do uprawy. Te mikroskopijne 2 procent powierzchni Ziemi by?o scen?, na kt?rej rozgrywa?a si? historia.

Ludzie mieli trudno?ci z wychodzeniem poza swoje sztuczne enklawy. Swoich domostw, p?l i spichrzy nie mogli opuszcza?, nie nara?aj?c si? na straty. Co wi?cej, z czasem gromadzili coraz wi?cej d?br – przedmiot?w, kt?re nie by?y ?atwe do przenoszenia i stanowi?y obci??enie. Pradawni rolnicy mog? nam si? wydawa? n?dznikami, ale przeci?tna ?yj?ca na roli rodzina mia?a wi?cej dobytku ni? ca?e plemi? zbieraczy-?owc?w. Rolnictwo rodzi?o konieczno?? wynajdowania wielu nowych narz?dzi, a powstanie sta?ych skupisk osadniczych umo?liwi?o ludziom wytwarzanie i gromadzenie coraz wi?kszej liczby zb?dnych d?br luksusowych, kt?re niebawem sta?y si? artyku?ami pierwszej potrzeby. Poczynania, wierzenia, a nawet emocje cz?owieka w coraz wi?kszym stopniu by?y zapo?redniczane przez wytwory jego r?k. Kostur w?drowca spad? do rz?du zalegaj?cej na strychu odchodz?cej w zapomnienie pami?tki.

Nadej?cie przysz?o?ci

W miar? jak kurczy?a si? rolnicza przestrze?, wyd?u?eniu ulega? rolniczy czas. Zbieracze-?owcy na og?? nie zaprz?tali sobie g?owy nast?pnym tygodniem b?d? miesi?cem. Rolnicy wybiegali my?l? w przysz?o?? o ca?e lata i dekady.

Zbieracze-?owcy nie przywi?zywali wagi do przysz?o?ci, poniewa? ?yli z dnia na dzie?, a konserwowanie ?ywno?ci czy gromadzenie d?br przychodzi?o im z najwy?szym trudem. Tw?rcy malowide? w jaskiniach Chauveta, Lascaux czy Altamira niemal na pewno chcieli, by przetrwa?y ca?e pokolenia. Sojusze spo?eczne i walki polityczne mia?y charakter d?ugookresowy. Sp?acenie d?ugu wdzi?czno?ci b?d? pomszczenie doznanej krzywdy cz?sto wymaga?o lat. Lecz w samowystarczalnej gospodarce zbieracko-?owieckiej tak dalekosi??ne planowanie by?o, rzecz jasna, ograniczone. Paradoksalnie oszcz?dza?o to zbieraczom-?owcom wielu trosk i niepokoj?w. Nie by?o sensu zamartwia? si? o sprawy, na kt?re nie mia?o si? wp?ywu.

Za spraw? rewolucji agrarnej przysz?o?? sta?a si? daleko wa?niejsza ni? kiedykolwiek przedtem. Rolnicy musz? stale my?le? o przysz?o?ci i przysz?o?ci podporz?dkowywa? podejmowane dzia?ania. Gospodarka rolna opiera si? na sezonowym cyklu produkcyjnym, w kt?rym po d?ugich miesi?cach zabieg?w kultywacyjnych nast?puj? kr?tkie szczytowe okresy ?niw. Wprawdzie w noc po zako?czeniu obfitych ?niw rolnicy oddawali si? hucznemu ?wi?towaniu, lecz za tydzie? zn?w bladym ?witem zrywali si? z pos?a?, by kolejny d?ugi dzie? przep?dzi? w polu. Jedzenia mogli mie? wystarczaj?co du?o na dan? chwil?, przysz?y tydzie?, a nawet miesi?c, ale musieli martwi? si? o nadchodz?cy rok i kolejne lata.

Troska o przysz?o?? nie by?a zakorzeniona tylko w sezonowych cyklach produkcji, ale tak?e we wpisanej w upraw? roli elementarnej niepewno?ci. Poniewa? osiedla wiejskie w wi?kszo?ci wypadk?w utrzymywa?y si? z uprawy bardzo w?skiego asortymentu udomowionych ro?lin i hodowli zwierz?t, by?y nara?one na susze, powodzie i zarazy. Rolnicy zmuszeni byli produkowa? wi?cej, ni? konsumowali, poniewa? w ten spos?b mogli gromadzi? zapasy. Bez wype?nionych ziarnem spichrzy, wy?adowanych oliw? z oliwek piwnic, obficie zaopatrzonych w ser spi?arni i zawieszonych u powa?y p?t kie?basy w ci??kich czasach przymieraliby g?odem. A ?e ci??kie czasy pr?dzej czy p??niej mia?y nasta?, nie by?o w?tpliwo?ci. Rolnik ?yj?cy w prze?wiadczeniu, ?e ci??kie czasy nie nadejd?, nie ?y? d?ugo.

Tak oto z nastaniem rolnictwa troska o przysz?o?? uros?a do rangi nadrz?dnego czynnika psychologicznego. Tam, gdzie rolnicy w nawadnianiu swoich p?l polegali na deszczu, na przyk?ad w Lewancie, nadej?cie jesieni przynosi?o coraz kr?tsze dni i coraz d?u?sze nieprzespane noce. Ka?dego ranka rolnicy spogl?dali na zach?d w kierunku morza, badaj?c, sk?d wieje wiatr, i wyt??aj?c w dal wzrok. Czy to chmura? Czy deszcze przyjd? na czas? Czy opady b?d? wystarczaj?co obfite? Czy gwa?towne burze nie zmyj? z p?l nasion i nie zniszcz? m?odych ro?lin? W tym samym czasie w dolinach Eufratu, Indusu i Rzeki ???tej z nie mniejsz? trwog? obserwowali poziom wody. Liczyli, ?e wezbrane rzeki nanios? ?yzne gleby wymyte z teren?w wy?ynnych i nape?ni? wod? ich rozleg?e systemy nawadniania. Lecz kiedy rzeka osi?ga?a zbyt wysoki poziom lub gdy wylewa?a w nieodpowiednim czasie, mog?a spustoszy? ich pola r?wnie dotkliwie jak susza.

Rolnicy my?leli o przysz?o?ci nie tylko dlatego, ?e mieli wiele powod?w do zmartwie?, ale tak?e dlatego, ?e mogli podejmowa? pewne dzia?ania, by na ni? wp?yn??. Mogli przysposobi? pod upraw? kolejne pole, wykopa? kolejny r?w irygacyjny, zasia? wi?cej ro?lin. Niepokoj?cy si? o przysz?o?? rolnik by? r?wnie rzutki i pracowity jak latem mr?wka ?niwiarka, w pocie czo?a sadz?c drzewa oliwne, kt?rych oliw? mia?y wyciska? jego dzieci i wnuki, odk?adaj?c na zim? i przysz?y rok jedzenie, na kt?re mia? oskom? ju? dzi?.

Stres zwi?zany z upraw? ziemi mia? dalekosi??ne skutki. By? fundamentem wielkich system?w politycznych i spo?ecznych. Niestety, sumienni i zapobiegliwi rolnicy niemal nigdy nie osi?gali w przysz?o?ci bezpiecze?stwa ekonomicznego, kt?re tak usilnie pragn?li sobie w tera?niejszo?ci zapewni? ci??k? prac?. Wsz?dzie bowiem tworzy?y si? systemy w?adzy i elity, kt?re ?y?y z wyprodukowanych przez rolnika nadwy?ek ?ywno?ci, pozostawiaj?c mu absolutne minimum niezb?dne do przetrwania.

Te zaw?aszczane nadwy?ki ?ywno?ciowe by?y motorem historii i cywilizacji. Nap?dza?y polityk?, wojny, sztuk? i filozofi?. Wznosi?y pa?ace, twierdze, pomniki i ?wi?tynie. A? do epoki ponowoczesnej przesz?o 90 procent ludzi by?o rolnikami, kt?rzy ka?dego ranka wstawali, by w znoju pracowa? na roli. Wytwarzane przez nich nadwy?ki karmi?y w?sk? mniejszo?? – kr?l?w, funkcjonariuszy aparatu w?adzy, ?o?nierzy, duchownych, artyst?w i my?licieli – kt?ra zape?nia?a podr?czniki historii. Historia to opowie?? o tym, co garstka ludzi robi?a w czasie, gdy ca?a reszta ludzko?ci ora?a pola i nosi?a wod?.

Porz?dek wyobra?ony

W po??czeniu z technik? transportu produkowane przez rolnik?w nadwy?ki ?ywno?ci pozwala?y coraz wi?kszej liczbie ludzi zasiedla? najpierw du?e osiedla wiejskie, nast?pnie osiedla o charakterze miejskim, a w ko?cu wielkie miasta. Jednocze?nie otwiera?y nieznane wcze?niej mo?liwo?ci tworzenia kr?lestw i sieci handlowych spajaj?cych w jeden organizm liczne osady, miasteczka i miasta.

Jednak?e by da?o si? czerpa? korzy?ci z tych nowych mo?liwo?ci, potrzeba by?o czego? wi?cej ni? nadwy?ek ?ywno?ciowych i udoskonale? w transporcie. Sam fakt, ?e mo?na wykarmi? tysi?c ludzi mieszkaj?cych w jednym miasteczku b?d? milion mieszka?c?w jednego kr?lestwa, nie gwarantowa?, ?e b?d? si? oni zgadza? w kwestii podzia?u ziemi i wody, rozs?dzania spor?w i konflikt?w oraz sposob?w post?powania w czasie suszy b?d? wojny. Kiedy nie da si? wypracowa? kompromisu, szerz? si? niesnaski, mimo i? spichrze s? po brzegi wype?nione jedzeniem. To nie niedobory ?ywno?ci by?y przyczyn? wi?kszo?ci wojen i rewolucji, jakie zna historia. Na czele rewolucji francuskiej stali zdeterminowani prawnicy, a nie wyg?odniali ch?opi. Republika rzymska osi?gn??a szczyt swojej pot?gi w I wieku p.n.e., kiedy to operuj?ca po ca?ym Morzu ?r?dziemnym flota da?a Rzymianom bogactwa, o jakich nie ?ni?o si? ich przodkom. Lecz to w?a?nie w chwili najwi?kszego dobrobytu rzymski porz?dek polityczny za?ama? si? w wyniku pasma wyniszczaj?cych wojen domowych. W 1991 roku Jugos?awia mia?a a? zanadto zasob?w, by wy?ywi? swoich obywateli, a mimo to rozpad?a si? na skutek krwawego konfliktu.

Problemem le??cym u pod?o?a takich katastrof jest to, ?e homo sapiens po prostu nie ma ?adnych naturalnych instynkt?w wsp??pracy z wielk? liczb? nieznajomych. Ludzie przez miliony lat ewoluowali w niewielkich gromadach sk?adaj?cych si? z kilkudziesi?ciu osobnik?w. Kilka tysi?cleci dziel?cych rewolucj? agrarn? od powstania wielkich miast, kr?lestw i imperi?w to za kr?tki czas, by mog?y wyewoluowa? instynkty wsp??pracy na masow? skal?.

Pomimo braku takich instynkt?w biologicznych w epoce zbieracko-?owieckiej setki ludzi potrafi?o ze sob? kooperowa? dzi?ki wsp?lnym mitom. Wsp??praca ta by?a wszak lu?na i ograniczona. Poszczeg?lne gromady wymienia?y si? informacjami, rzadkimi dobrami, a niekiedy ??czy?y si?y na potrzeby ceremonii religijnych b?d? wojen. Ka?da gromada homo sapiens wci?? prowadzi?a jednak osobne ?ycie i zaspokaja?a wi?kszo?? swoich potrzeb we w?asnym zakresie. ?yj?cy 20 tysi?cy lat temu pradawny socjolog niewiedz?cy nic o wydarzeniach, jakie mia?y nast?pi? po rewolucji agrarnej, m?g?by stwierdzi?, ?e mitologia ma do?? ograniczone mo?liwo?ci. Opowie?ci o duchach przodk?w i plemiennych totemach mog?y mie? na tyle du?? si?? oddzia?ywania, by 500 ludzi by?o w stanie handlowa? muszlami, sporadycznie obchodzi? ?wi?ta czy ??czy? si?y dla pokonania gromady neandertalczyk?w, ale nic ponadto. Pradawny socjolog doszed?by do wniosku, ?e mitologia ?adn? miar? nie umo?liwi milionom nieznaj?cych si? osobnik?w regularnego wsp??dzia?ania.

Jak bardzo by si? myli?. Okaza?o si?, ?e w istocie mity s? silniejsze, ni? mo?na by?o przypuszcza?. Gdy rewolucja agrarna stworzy?a przes?anki do powstania zat?oczonych miast i silnych imperi?w, ludzie zacz?li wymy?la? opowie?ci o pot??nych bogach, ojczyznach i sp??kach akcyjnych, kt?re dostarcza?y tak po??danego spoiwa spo?ecznego. Gdy ewolucja cz?owieka posuwa?a si? w?a?ciwym sobie ?limaczym tempem, ludzka wyobra?nia budowa?a zdumiewaj?ce sieci masowej wsp??pracy niepodobne do niczego, co zna? ?wiat.

Oko?o 8500 roku p.n.e. najwi?kszymi skupiskami ludzkimi by?y wioski w rodzaju Jerycha licz?ce po kilkuset mieszka?c?w. W 7000 roku p.n.e. miasto ?atal H?y?k w Anatolii liczy?o mi?dzy 5 a 10 tysi?cy mieszka?c?w i by? mo?e by?o w tamtym czasie najwi?kszym osiedlem ludzkim na ?wiecie. W pi?tym i czwartym tysi?cleciu p.n.e. w regionie ?yznego P??ksi??yca powstawa?y miasta skupiaj?ce dziesi?tki tysi?cy mieszka?c?w i panuj?ce nad wieloma okolicznymi wioskami. W 3100 roku p.n.e. ca?a dolina dolnego Nilu zosta?a zjednoczona w pierwsze egipskie kr?lestwo. Panuj?cy w nim faraonowie w?adali terytorium o powierzchni si?gaj?cej tysi?cy kilometr?w kwadratowych i setkami tysi?cy ludzi. Oko?o 2250 roku p.n.e. Sargon Wielki zbudowa? pierwsze imperium – akadyjskie. Szczyci?o si? przesz?o milionem poddanych i sta?? armi? w sile 5400 ?o?nierzy. Mi?dzy 1000 a 500 rokiem p.n.e. na Bliskim Wschodzie pojawi?y si? pierwsze wielkie imperia: asyryjskie, babilo?skie i perskie. W?ada?y wieloma milionami poddanych i rozporz?dza?y dziesi?tkami tysi?cy ?o?nierzy.

W 221 roku p.n.e. dynastia Qin dokona?a zjednoczenia Chin, a nied?ugo potem Rzym scali? basen Morza ?r?dziemnego. Podatki ?ci?gane z 40 milion?w poddanych dynastii Qin pokrywa?y koszty utrzymania wielotysi?cznej armii i rozbudowanego aparatu biurokratycznego zatrudniaj?cego przesz?o 100 tysi?cy urz?dnik?w. W szczytowym okresie rozwoju cesarstwo rzymskie ?ci?ga?o podatki z blisko 100 milion?w obywateli. Wp?ywy z nich finansowa?y sta?? armi? w sile od 250 do 500 tysi?cy ?o?nierzy, sie? dr?g, kt?ra znajdowa?a si? w eksploatacji jeszcze 1500 lat p??niej, a tak?e teatry i amfiteatry, w kt?rych do dzi? urz?dzane s? widowiska.

To doprawdy imponuj?ce, ale nale?y wystrzega? si? idealizowania takich „sieci masowej wsp??pracy” jak Egipt faraon?w czy cesarstwo rzymskie. „Wsp??praca” ma wyd?wi?k wysoce altruistyczny, ale nie zawsze jest dobrowolna, a ju? rzadko egalitarna. Wi?kszo?? ludzkich sieci wsp??pracy by?a ukierunkowana na ucisk i eksploatacj?. Rolnicy p?acili za te ?ywio?owo rozrastaj?ce si? sieci kooperacji swoimi cennymi nadwy?kami ?ywno?ciowymi, z przera?eniem obserwuj?c, jak jednym poci?gni?ciem cesarskiego pi?ra poborca podatk?w niweczy ich ca?oroczny zn?j. S?awne rzymskie amfiteatry cz?sto by?y budowane r?kami niewolnik?w po to, by zamo?ni i wiod?cy pr??niacze ?ycie Rzymianie mogli ogl?da?, jak inni niewolnicy – gladiatorzy tocz? mordercze pojedynki. Nawet wi?zienia i obozy koncentracyjne s? sieciami wsp??pracy i funkcjonuj? tylko dlatego, ?e tysi?ce nieznajomych sobie ludzi potrafi? jako? koordynowa? ich dzia?anie.

***

Wszystkie te sieci wsp??pracy – od miast staro?ytnej Mezopotamii poczynaj?c, a na imperiach chi?skim i rzymskim ko?cz?c – by?y „porz?dkami wyobra?onymi”. Le??ce u ich podstaw normy spo?eczne nie opiera?y si? ani na g??boko zakorzenionych instynktach, ani na stosunkach towarzyskich, ale na wyznawaniu tych samych mit?w.

W jaki spos?b mity potrafi? d?wiga? imperia? Om?wiono ju? przyk?ad Peugeota. Aby lepiej zrozumie?, jak to si? dzieje, przyjrzyjmy si? dw?m najbardziej znanym mitom w historii: Kodeksowi Hammurabiego z 1776 roku p.n.e., kt?ry przez setki lat s?u?y? za podr?cznik wsp??pracy setkom tysi?cy staro?ytnych Babilo?czyk?w; oraz og?oszonej w 1776 roku Deklaracji niepodleg?o?ci Stan?w Zjednoczonych, kt?ra stanowi podr?cznik wsp??pracy milion?w wsp??czesnych Amerykan?w.

W 1776 roku p.n.e. Babilon by? najwi?kszym miastem na ?wiecie. Imperium babilo?skie, z przesz?o 2 milionami poddanych, pod wzgl?dem pot?gi zapewne nie mia?o sobie r?wnych na ?wiecie. W?ada?o ogromn? cz??ci? Mezopotamii, w tym wi?kszo?ci? wsp??czesnego Iraku i cz??ciami dzisiejszej Syrii i Iranu. Najbardziej znanym wsp??cze?nie kr?lem Babilonii by? Hammurabi, kt?ry sw? s?aw? w przewa?aj?cej mierze zawdzi?cza kodeksowi nazwanemu jego imieniem. Dokument ten by? zbiorem ustanowionych przez tego w?adc? przepis?w i precedens?w. Mia? na celu ukazanie Hammurabiego jako wzoru sprawiedliwego kr?la, stworzenie bardziej jednolitego systemu prawnego obejmuj?cego ca?e imperium babilo?skie oraz nauczenie przysz?ych pokole?, czym jest sprawiedliwo?? i jak post?puje sprawiedliwy w?adca.

Nauka ta nie posz?a w las. Elita umys?owa i biurokratyczna staro?ytnej Mezopotamii tekst ten uzna?a za kanoniczny, a praktykuj?cy skrybowie kopiowali go d?ugo po ?mierci Hammurabiego i upadku jego imperium. Kodeks Hammurabiego jest zatem znakomitym ?r?d?em do poznania wyznawanego przez mieszka?c?w staro?ytnej Mezopotamii idea?u ?adu spo?ecznego36.

Tekst otwiera informacja, ?e bogowie Anu, Enlil i Marduk – najwy?sze b?stwa mezopotamskiego panteonu – powo?ali Hammurabiego, aby „sprawiedliwo?? w kraju zaprowadzi?, aby z?ych i nikczemnych wytraci?, aby silny s?abego nie krzywdzi?”37. Nast?pnie Kodeks wymienia oko?o trzystu przyk?ad?w sprawiedliwo?ci Hammurabiego, uj?tych w konwencjonaln? formu??:

§ 196. Je?li obywatel oko obywatelowi wybi?, oko wybij? mu;

§ 197. Je?eli ko?? obywatela z?ama?, ko?? mu z?ami?.

§ 198. Je?li oko mu?kenowi wybi? lub ko?? mu?kena z?ama?, 1 min? srebra zap?aci.

§ 199. Je?li oko niewolnika obywatela wybi? lub ko?? niewolnika obywatela z?ama?, po?ow? ceny jego zap?aci38.

§ 209. Je?li obywatel c?rk? obywatela uderzy? i sprawi?, ?e p??d sw?j poroni?a, 10 szekli srebra za p??d jej zap?aci;

§ 210. Je?li kobieta ta zmar?a, c?rk? jego zabij?.

§ 211. Je?li sprawi?, ?e c?rka mu?kena w (wyniku) uderzenia p??d sw?j poroni?a, 5 szekli srebra zap?aci;

§ 212. Je?li kobieta ta zmar?a, 1/2 miny srebra zap?aci.

§ 213. Je?li niewolnic? obywatela uderzy? i sprawi?, ?e p??d sw?j poroni?a, 2 szekle srebra zap?aci;

§ 214. Je?eli niewolnica ta zmar?a, 1/3 miny srebra zap?aci39.

Wymieniwszy swoje orzeczenia, Hammurabi oznajmia, co nast?puje:

oto (s?) wyroki sprawiedliwo?ci, kt?re Hammurabi, kr?l pot??ny, trwale ustanowi? i (kt?ry) krajowi s?uszne obyczaje oraz dobre przewodnictwo pozwoli? uzyska?. […] Hammurabi, kr?l wspania?y jam (jest)! Wobec czarnog?owych, kt?rych enlil powierzy? mi, (a) w?adz? pastersk?, nad kt?rymi Marduk da? mi, nie by?em niedba?y ani bezczynny40.

Kodeks Hammurabiego zapewnia, ?e babilo?ski porz?dek spo?eczny jest zakorzeniony w ustanowionych przez bog?w uniwersalnych i odwiecznych zasadach sprawiedliwo?ci. W?r?d nich znaczenie nadrz?dne ma zasada hierarchii. Omawiany zbi?r praw dzieli ludzi na dwie p?cie i trzy kategorie: wolni i pe?noprawni obywatele, obywatele niepe?noprawni oraz niewolnicy. Przedstawiciele poszczeg?lnych grup byli odmiennie warto?ciowani. ?ycie niepe?noprawnej obywatelki by?o warte 30 szekli srebra, niewolnicy za? – 20, z kolei oko niepe?noprawnego obywatela mia?o warto?? 60 szekli srebra.

Kodeks ustanawia te? ?cis?? hierarchi? obowi?zuj?c? w obr?bie rodzin, zgodnie z kt?r? dzieci nie s? samodzielnymi osobami, ale raczej w?asno?ci? rodzic?w. Kiedy zatem pe?noprawny obywatel zabija c?rk? innego pe?noprawnego obywatela, to tytu?em kary na ?mier? posy?a si? c?rk? zab?jcy! Mo?e nam si? wydawa? dziwne, ?e zab?jca osobi?cie nie ponosi ?adnego uszczerbku, a jego niewinna c?rka zostaje stracona, lecz dla Hammurabiego i Babilo?czyk?w takie post?powanie by?o ze wszech miar s?uszne. Kodeks Hammurabiego zosta? oparty na za?o?eniu, ?e je?li wszyscy poddani kr?la b?d? akceptowa? swoje miejsce w hierarchii i post?powa? stosownie do niego, to milion mieszka?c?w imperium stanie si? zdolnych do skutecznego wsp??dzia?ania. W efekcie ich spo?ecze?stwo b?dzie w stanie produkowa? na potrzeby swoich cz?onk?w dostatecznie du?o ?ywno?ci, skutecznie j? rozdziela? i chroni? przed wrogami, a tak?e poszerza? swoje terytorium z my?l? o podnoszeniu zamo?no?ci i bezpiecze?stwa.

Oko?o 3500 lat po ?mierci Hammurabiego mieszka?cy trzynastu brytyjskich kolonii w Ameryce P??nocnej zacz?li odczuwa?, ?e kr?l Anglii niesprawiedliwie ich traktuje. Ich przedstawiciele zebrali si? w mie?cie Filadelfia i 4 lipca 1776 roku kolonie og?osi?y, ?e ich mieszka?cy nie s? ju? poddanymi brytyjskiej Korony. Przyj?ta przez nich Deklaracja niepodleg?o?ci proklamowa?a uniwersalne i niezmienne zasady sprawiedliwo?ci, kt?re, podobnie jak w kodeksie Hammurabiego, pochodzi?y z boskiego nadania. Najwa?niejsza zasada podyktowana przez ameryka?skiego Boga by?a wszak zupe?nym przeciwie?stwem zasady podyktowanej przez b?stwa Babilonu. Deklaracja niepodleg?o?ci Stan?w Zjednoczonych g?osi?a, ?e:

Более 800 000 книг и аудиокниг! 📚

Получи 2 месяца Литрес Подписки в подарок и наслаждайся неограниченным чтением

ПОЛУЧИТЬ ПОДАРОК

Данный текст является ознакомительным фрагментом.