3 Dzień z życia Adama i Ewy

Aby zrozumie? ludzk? natur?, histori? i psychologi?, musimy wej?? w umys?y zbieraczy-?owc?w epoki kamienia. Niemal przez ca?? jego histori? podstaw? bytu cz?owieka rozumnego by?o zbieractwo. Ostatnie 200 lat, podczas kt?rych rosn?ca rzesza przedstawicieli homo sapiens zarabia?a na chleb w miastach w charakterze robotnik?w i pracownik?w biurowych, a tak?e ostatnie 10 tysi?cy lat, podczas kt?rych wi?kszo?? homo sapiens utrzymywa?a si? z rolnictwa i pasterstwa, to okamgnienie w por?wnaniu z dziesi?tkami tysi?cy lat, kiedy to nasi przodkowie trudnili si? ?owiectwem i zbieractwem.

Pr??nie rozwijaj?ca si? dziedzina nauki zwana psychologi? ewolucyjn? przekonuje, ?e wiele naszych dzisiejszych osobliwo?ci spo?ecznych i psychologicznych ukszta?towa?o si? w tej d?ugiej epoce przedrolniczej. Jeszcze dzi? nasze m?zgi i umys?y przystosowane s? do zbieracko-?owieckiego trybu ?ycia. Nasze nawyki ?ywieniowe, konflikty i seksualno?? s? wypadkow? sposobu, w jaki nasze umys?y zbieraczy-?owc?w wchodz? w interakcje z dzisiejszym ?rodowiskiem poprzemys?owym, z jego wielkimi miastami, samolotami, telefonami i komputerami. ?rodowisko to daje nam wprawdzie wi?cej d?br materialnych i d?u?sze ?ycie ni? w poprzednich pokoleniach, lecz cz?sto nara?a nas na wyalienowanie, depresj? i stres. Aby zrozumie?, dlaczego tak si? dzieje, nale?y wg??bi? si? w ?wiat zbieraczy-?owc?w, kt?ry nas ukszta?towa?, ?wiat, kt?ry pod?wiadomie wci?? zamieszkujemy.

Na przyk?ad: dlaczego jeste?my tacy otyli? Zamo?ne spo?ecze?stwa doby wsp??czesnej borykaj? si? z plag? oty?o?ci. Jemy nawet wtedy, kiedy zaspokoili?my g??d i nie potrzebujemy jedzenia. Co gorsza, nie potrafimy zje?? tylko jednego chipsa ziemniaczanego. Napychamy si? najbardziej s?onymi, s?odkimi, t?ustymi i wysokokalorycznymi przek?skami, jakie udaje nam si? zdoby?. Aby to wyja?ni?, nale?y przyjrze? si? zwyczajom ?ywieniowym naszych trudni?cych si? ?owiectwem i zbieractwem praprzodk?w. Na sawannach i w lasach, jakie zamieszkiwali, wysokokaloryczne s?odycze nale?a?y do rzadko?ci, a jedzenia w og?le by?o ma?o. Przed 30 tysi?cami lat typowy zbieracz-?owca mia? dost?p tylko do jednego rodzaju s?odkiego po?ywienia – dojrza?ych owoc?w. Kiedy ?yj?ca w epoce kamienia kobieta natrafia?a na uginaj?ce si? od fig drzewo, najrozs?dniejsz? rzecz? by?o spa?aszowanie na miejscu tylu owoc?w, ile tylko si? da?o, nim dopadnie je okoliczna horda pawian?w. Instynkt objadania si? bogatym w kalorie po?ywieniem jest „wdrukowany” w nasze geny. Mo?e i ?yjemy dzi? w mieszkaniach wyposa?onych w wype?nione po brzegi lod?wki, ale nasze DNA wci?? jest przekonane, ?e mieszkamy na sawannie. To dlatego potrafimy poch?ania? ca?e opakowanie lod?w, na kt?re natrafili?my w zamra?arce, i popija? je wielk? butelk? coca-coli.

Teoria genu „objadania si?” cieszy si? powszechnym uznaniem. Inne s? bardziej kontrowersyjne. Na przyk?ad niekt?rzy psychologowie ewolucyjni twierdz?, ?e pradawne hordy zbieraczy-?owc?w nie sk?ada?y si? z rodzin nuklearnych skupionych wok?? par monogamicznych. ?yli raczej we wsp?lnotach nieznaj?cych w?asno?ci prywatnej, monogamii, a nawet ojcostwa. W takiej gromadzie kobieta mog?a kopulowa? i nawi?zywa? bliskie wi?zi z kilkoma m??czyznami (a nawet kobietami) jednocze?nie. Przy wychowywaniu dzieci wsp??pracowali wszyscy doro?li cz?onkowie grupy. Poniewa? ?aden m??czyzna nie wiedzia? na pewno, kt?re dziecko jest jego potomkiem, ka?dy okazywa? r?wn? trosk? wszystkim dzieciom.

Taka struktura spo?eczna nie jest utopi? ery Wodnika. Zosta?a dobrze udokumentowana w?r?d zwierz?t, zw?aszcza naszych najbli?szych krewnych: szympans?w i bonobo. Niekt?rzy antropologowie twierdz?, ?e s? nawet ?yj?ce w izolacji kultury ludzkie, w kt?rych praktykuje si? zbiorowe ojcostwo. Mitologie takich spo?eczno?ci podaj?, ?e dziecko nie rodzi si? z nasienia jednego m??czyzny, ale z nagromadzenia w ?onie kobiety nasienia r??nych osobnik?w. Dobra matka, zw?aszcza kiedy jest w ci??y, powinna stara? si? odby? stosunki p?ciowe z kilkoma m??czyznami, dzi?ki czemu rozwijaj?ce si? w jej ?onie dziecko b?dzie obdarzone cechami nie tylko najsprawniejszego my?liwego, ale tak?e najlepszego bajarza, najsilniejszego wojownika i najczulszego kochanka. Brzmi niedorzecznie? Pami?tajmy, ?e przed powstaniem wsp??czesnej embriologii ludzie nie mieli pewnych dowod?w na to, ?e dziecko powstaje z nasienia jednego, a nie wielu ojc?w.

Zwolennicy tej teorii „pradawnej komuny” przekonuj?, ?e cz?ste wyst?powanie niewierno?ci we wsp??czesnym ma??e?stwie oraz du?a liczba rozwod?w, nie wspominaj?c ju? o d?ugiej litanii psychologicznych kompleks?w n?kaj?cych dzieci i doros?ych – wszystko to jest efektem zmuszania ludzi do ?ycia w rodzinach nuklearnych i zwi?zkach monogamicznych, kt?re s? sprzeczne z naszym biologicznym wyposa?eniem7.

Wi?kszo?? uczonych kategorycznie t? teori? odrzuca, utrzymuj?c, ?e zar?wno monogamia, jak i rodzina nuklearna stanowi? integraln? cz??? ludzkiej natury. Wprawdzie archaiczne spo?ecze?stwa zbieracko-?owieckie zazwyczaj by?y zorientowane bardziej wsp?lnotowo i egalitarnie ni? spo?ecze?stwa wsp??czesne – dowodz? wspomniani badacze – to jednak sk?ada?y si? z odr?bnych rodzinnych kom?rek spo?ecznych, z kt?rych ka?da tworzona by?a przez zazdrosnych o siebie ma??onk?w i posiadane przez nich dzieci. To dlatego dzisiejsze zwi?zki monogamiczne stanowi? regu?? w olbrzymiej wi?kszo?ci kultur, m??czy?ni i kobiety jak oka w g?owie strzeg? swoich partner?w i dzieci, a w niekt?rych wsp??czesnych pa?stwach, jak Korea P??nocna czy Syria, w?adza polityczna przechodzi nawet z ojca na syna.

Aby te kontrowersje wyja?ni? i zrozumie? nasz? seksualno??, spo?ecze?stwo i polityk?, nale?y przyjrze? si? warunkom bytowania naszych praprzodk?w sprzed dziesi?tk?w tysi?cy lat.

***

Niestety, o ?yciu naszych zbieracko-?owieckich protoplast?w niewiele wiadomo na pewno. Sp?r mi?dzy szko?? „pradawnej komuny” a rzecznikami tezy o „wiecznej monogamii” opiera si? na sk?pym materiale dowodowym. Naturalnie nie rozporz?dzamy ?adnymi przekazami pisanymi z epoki zbieraczy-?owc?w, a ?wiadectwa archeologiczne w zasadniczej mierze sk?adaj? si? ze skamienia?ych ko?ci i narz?dzi. Artefakty wykonane z mniej trwa?ych surowc?w – takich jak drewno, bambus czy sk?ra – zachowa?y si? tylko w wyj?tkowych warunkach. Potoczne wyobra?enie, ?e ludzie doby przedrolniczej ?yli w epoce kamienia, jest mitem wyrastaj?cym z tej archeologicznej prawid?owo?ci. Tak naprawd? epoka kamienia powinna by? zwana epok? drewna. Z tego bowiem surowca wykonana by?a wi?kszo?? narz?dzi pradawnych zbieraczy-?owc?w. Znajdujemy wszak wi?cej artefakt?w kamiennych, bo kamie? znacznie lepiej ni? drewno znosi up?yw tysi?cleci.

Ka?da pr?ba zrekonstruowania ?ycia pradziejowych zbieraczy-?owc?w na podstawie zachowanych artefakt?w jest wysoce problematyczna. Jedna z najbardziej jaskrawych r??nic mi?dzy prawiekowymi zbieraczami-?owcami a ich rolniczymi i przemys?owymi potomkami tkwi w tym, ?e zbieracze-?owcy dysponowali bardzo ma?? liczb? narz?dzi, kt?re odgrywa?y wzgl?dnie skromn? rol? w ich ?yciu. Dzisiaj przeci?tny cz?onek zamo?nego spo?ecze?stwa doby wsp??czesnej przez ca?e swoje ?ycie wchodzi w posiadanie kilku milion?w artefakt?w – od samochod?w i dom?w po pieluchy jednorazowego u?ytku i kartony na mleko. Trudno znale?? czynno??, ide?, a nawet emocj?, w kt?rej roli po?rednicz?cej nie odgrywa?yby wytwory naszych r?k. Nasze zwyczaje ?ywieniowe zapo?redniczone s? przez nieprzebrane mn?stwo takich przedmiot?w, od ?y?eczek i szklanek po laboratoria in?ynierii genetycznej i gigantyczne statki pe?nomorskie. W czasie zabawy pos?ugujemy si? ca?? mas? zabawek, od plastikowych kart do gry po stadiony mieszcz?ce 100 tysi?cy widz?w. Naszym zwi?zkom uczuciowym i seksualnym nieod??cznie towarzysz? takie rekwizyty i udogodnienia, jak obr?czki, ???ka, szykowne ubrania, seksowna bielizna, prezerwatywy, modne restauracje, tanie motele, agencje matrymonialne, hale przylot?w i odlot?w, sale weselne i firmy cateringowe. Religie wnosz? sacrum do naszego ?ycia dzi?ki gotyckim ko?cio?om, muzu?ma?skim meczetom, hinduskim a?ramom, zwojom Tory, tybeta?skim ko?owrotkom modlitewnym, sutannom ksi??y, ?wiecom, kadzid?om, bo?onarodzeniowym choinkom, sederowym knedlom, nagrobkom i ikonom.

Z tego, jak wszechobecne w naszym ?yciu s? przedmioty, zdajemy sobie spraw? dopiero, kiedy przeprowadzamy si? do nowego domu. Ludy zbieracko-?owieckie przenosi?y si? co miesi?c, co tydzie?, a czasem codziennie, taszcz?c ca?y sw?j dobytek na plecach. Nie by?o wtedy firm przeprowadzkowych, woz?w ani nawet zwierz?t jucznych, kt?re mog?yby im w tym ul?y?. W rezultacie musieli ogranicza? si? do najbardziej niezb?dnych przedmiot?w. Mo?na zatem domniemywa?, ?e wi?ksz? cz??? ?ycia umys?owego, religijnego i emocjonalnego p?dzili, obywaj?c si? bez artefakt?w. Archeolog prowadz?cy wykopaliska za 100 tysi?cy lat b?dzie w stanie zrekonstruowa? sensowny obraz wierze? i praktyk islamskich na podstawie ca?ej masy przedmiot?w, jakie odkopie w ruinach meczetu. Dzi? jednak mamy ogromne problemy ze zrozumieniem wierze? i obrz?dowo?ci pradawnych zbieraczy-?owc?w. Przed podobnym dylematem stanie przysz?y historyk pr?buj?cy odmalowa? ?wiat spo?eczny ?yj?cych w XXI wieku ameryka?skich nastolatk?w wy??cznie na podstawie wysy?anych tradycyjn? poczt? list?w – nie zachowaj? si? bowiem ?adne ?wiadectwa ich rozm?w telefonicznych, e-maili, blog?w i SMS-?w.

A zatem opieranie si? na artefaktach wypacza obraz ?ycia pradawnych zbieraczy-?owc?w. Mo?na temu zaradzi? na przyk?ad przez obserwowanie wsp??czesnych spo?ecze?stw zbieracko-?owieckich. Da si? je bada? bezpo?rednio dzi?ki obserwacji antropologicznej. Wiele jednak wskazuje, ?e trzeba by? bardzo ostro?nym podczas wnioskowania o pradawnych spo?eczno?ciach zbieracko-?owieckich na podstawie ich wsp??czesnych odpowiednik?w.

Po pierwsze, wszystkie spo?ecze?stwa zbieracko-?owieckie, jakie przetrwa?y do czas?w wsp??czesnych, podlega?y i podlegaj? oddzia?ywaniu s?siednich spo?ecze?stw rolniczych i przemys?owych. W konsekwencji ryzykowne jest zak?adanie, ?e to, co odnosi si? do nich, musi si? odnosi? do ludzi ?yj?cych przed dziesi?tkami tysi?cy lat.

Po drugie, wsp??czesne spo?ecze?stwa zbieracko-?owieckie przetrwa?y g??wnie w regionach niesprzyjaj?cych rolnictwu, charakteryzuj?cych si? trudnymi warunkami klimatycznymi i nieprzyjaznym ukszta?towaniem terenu. Spo?ecze?stwa, kt?re przystosowa?y si? do ekstremalnych warunk?w panuj?cych w takich miejscach jak pustynia Kalahari w Afryce Po?udniowej, mog? by? nader myl?cym punktem odniesienia w wysi?kach na rzecz zrozumienia pradawnych spo?ecze?stw egzystuj?cych na obszarach urodzajnych, takich jak dolina Jangcy. Przede wszystkim g?sto?? zaludnienia w takich regionach jak pustynia Kalahari jest znacznie ni?sza od tej, jaka w prawiekach panowa?a wzd?u? biegu Jangcy, a fakt ten ma daleko id?ce implikacje dla zasadniczych pyta? o wielko?? i struktur? gromad praludzi i stosunk?w mi?dzy nimi.

Po trzecie, najbardziej rzucaj?c? si? w oczy cech? owych spo?eczno?ci ?owiecko-zbierackich jest ich wysoki stopie? zr??nicowania. A r??ni?y si? nie tylko gromady pochodz?ce z odmiennych rejon?w ?wiata, lecz tak?e grupy zamieszkuj?ce ten sam obszar. Dobrym tego przyk?adem jest wielka rozmaito??, jak? w?r?d australijskich Aborygen?w zastali pierwsi europejscy osadnicy. Tu? przed dokonanym przez Wielk? Brytani? podbojem kontynent ten by? zamieszkiwany przez 300–700 tysi?cy zbieraczy-?owc?w skupionych w 200–600 plemionach, z kt?rych ka?de dzieli?o si? na kilka mniejszych podgrup8. Ka?de plemi? mia?o w?asne: j?zyk, religi?, normy i zwyczaje. Na przyk?ad w okolicach dzisiejszej Adelajdy w po?udniowej Australii mieszka?o kilka klan?w patrylinearnych, w kt?rych pochodzenie wyprowadzano w linii m?skiej. Klany te ??czy?y si? w plemiona wy??cznie na podstawie kryteri?w terytorialnych. Dla odmiany niekt?re plemiona p??nocnej Australii wi?ksz? wag? przyk?ada?y do pochodzenia od rodu matki, a ich plemienna to?samo?? opiera?a si? na wsp?lnej mitologii i totemizmie, a nie na terytorium.

Wydaje si? oczywiste, ?e etniczna i kulturowa r??norodno?? znamionuj?ca pradawnych zbieraczy-?owc?w musia?a by? r?wnie imponuj?ca i ?e te 5–8 milion?w zbieraczy-?owc?w, jakie zaludnia?o Ziemi? w przededniu rewolucji przemys?owej, dzieli?o si? na tysi?ce osobnych plemion o tysi?cach odmiennych j?zyk?w i kultur9. By? to przecie? jeden z najwa?niejszych element?w dziedzictwa rewolucji poznawczej. Dzi?ki pojawieniu si? j?zyk?w operuj?cych fikcj? nawet ludzie o identycznym wyposa?eniu genetycznym, kt?rzy mieszkali w podobnych warunkach ?rodowiska, byli w stanie kreowa? bardzo r??ne rzeczywisto?ci wyobra?one, kt?re przejawia?y si? w r??nych normach i warto?ciach.

S? wszelkie podstawy do mniemania, ?e horda zbieraczy-?owc?w, kt?ra ?y?a przed 30 tysi?cami lat w miejscu, w kt?rym stoi dzi? uniwersytet w Oksfordzie, pos?ugiwa?a si? j?zykiem odmiennym od tego, jaki wyst?puje obecnie w tej okolicy. Jedna gromada mog?a by? usposobiona wojowniczo, inna za? pokojowo. By? mo?e horda z Cambridge wiod?a ?ycie wsp?lnotowe, a ta z Oksfordu opiera?a si? na rodzinach nuklearnych. Pierwsi mogli sp?dza? d?ugie godziny na rze?bieniu drewnianych figurek duch?w opieku?czych, drudzy za? by? mo?e oddawali si? rytualnym ta?com. Pierwsi mogli wierzy? w reinkarnacj?, drudzy mogli uwa?a? tak? ide? za niedorzeczno??. W pierwszej spo?eczno?ci zwi?zki jednop?ciowe mog?y by? powszechnie sankcjonowane, w drugiej mog?y stanowi? tabu.

Innymi s?owy, chocia? antropologiczne obserwacje wsp??czesnych zbieraczy-?owc?w mog? pom?c nam w zrozumieniu spektrum mo?liwo?ci dost?pnych pradawnym spo?eczno?ciom zbieracko-?owieckim, to jednak horyzont mo?liwo?ci epoki przedhistorycznej by? znacznie szerszy i w wi?kszo?ci jest niedost?pny naszemu ogl?dowi10. Gor?ce debaty o „naturalnym sposobie ?ycia” homo sapiens nie dotykaj? istoty sprawy. Od czas?w rewolucji poznawczej nie istnieje jeden naturalny spos?b ?ycia homo sapiens. Istnieje osza?amiaj?co bogata paleta mo?liwo?ci, z kt?rej mo?na dokonywa? wybor?w kulturowych.

Pierwotne spo?ecze?stwo dobrobytu

Czy mimo wszystko mo?emy poczyni? jakie? uog?lnienia na temat ?ycia w ?wiecie przedrolniczym? Mo?na ?mia?o za?o?y?, ?e ogromna wi?kszo?? ludzi ?y?a w niewielkich gromadach licz?cych od kilkudziesi?ciu do kilkuset osobnik?w i ?e wszystkie te osobniki by?y istotami ludzkimi. Ostatni fakt nale?y odnotowa? ze szczeg?lnym naciskiem, bowiem bynajmniej nie jest oczywisty. W?r?d cz?onk?w spo?ecze?stw rolniczych i przemys?owych najliczniejsz? grup? stanowi? udomowione zwierz?ta. Nie s? one, ma si? rozumie?, r?wne swoim panom, ale do tych spo?ecze?stw z pewno?ci? nale??. Na dzisiejsze spo?ecze?stwo zwane Now? Zelandi? sk?ada si? 4,5 miliona przedstawicieli homo sapiens i 50 milion?w owiec.

Wyj?tkiem od tej og?lnej regu?y s? psy. Pies by? pierwszym zwierz?ciem udomowionym p r z e d rewolucj? agrarn?. Znawcy tematu nie s? zgodni co do dok?adnej daty, ale mamy niepodwa?alne dowody na to, ?e ludzie trzymali psy ju? 15 tysi?cy lat temu. Zwierz?ta te mog?y przy??czy? si? do ludzkiej sfory tysi?ce lat wcze?niej.

Ps?w u?ywano do polowa? i cel?w bojowych, a tak?e do ostrzegania przed dzikimi zwierz?tami i ludzkimi intruzami. Mi?dzy lud?mi i psami wykszta?ci?a si? ni? porozumienia i wi?? emocjonalna. Znane s? przypadki ceremonialnego poch?wku ps?w zbli?onego do praktyk chowania ludzi. Z biegiem pokole? psy i ludzie wsp?lnie wykszta?cili sposoby skutecznej komunikacji. Psy, kt?re najtrafniej odczytywa?y potrzeby i uczucia swoich pan?w, mog?y liczy? na lepsz? opiek? i wi?cej strawy, a tak?e mia?y wi?ksze szanse na prze?ycie. Jednocze?nie uczy?y si? wykorzystywa? ludzi do osi?gania w?asnych cel?w. Trwaj?ca 15 tysi?cy lat wi?? spowodowa?a, ?e cz?owieka ??czy z psem znacznie g??bsze porozumienie ni? z jakimkolwiek innym zwierz?ciem.

Cz?onkowie hordy blisko si? znali i przez ca?e ?ycie byli otoczeni przez przyjaci?? i krewnych. Odosobnienie i prywatno?? nale?a?y do rzadko?ci. S?siaduj?ce ze sob? gromady prawdopodobnie rywalizowa?y o zasoby, a nawet ze sob? walczy?y, cho? utrzymywa?y tak?e przyjazne kontakty. Dochodzi?o mi?dzy nimi do wymiany osobnik?w, wsp?lnie polowa?y, handlowa?y atrakcyjnymi towarami, obchodzi?y ?wi?ta religijne i ??czy?y si?y przeciwko obcym. Tego rodzaju wsp??praca by?a jednym ze znak?w rozpoznawczych homo sapiens i dawa?a mu zdecydowan? przewag? nad innymi gatunkami cz?owieka. Niekiedy okoliczne hordy ??czy?y na tyle bliskie stosunki, ?e stanowi?y jedno plemi?, spajane wsp?lnot? j?zyka, mit?w, norm i warto?ci.

Mimo to nie powinni?my przecenia? intensywno?ci takich stosunk?w zewn?trznych. Je?li nawet w czasach kryzysu plemi? stanowi?o jedno??, a od czasu do czasu jego cz?onkowie wsp?lnie polowali, walczyli b?d? ucztowali, to i tak przez wi?kszo?? czasu ludzie ?yli w niewielkich gromadach. Handel ogranicza? si? do artyku??w zbytku w rodzaju muszli, bursztynu i barwnik?w. Nie ma dowod?w na to, ?e ludzie prowadzili wymian? podstawowych artyku??w ?ywno?ciowych, jak owoce czy mi?so, ani te? na to, ?e podstaw? bytu jednej hordy by?o sprowadzanie towar?w od innej. R?wnie sporadycznie wyst?powa?y stosunki spo?eczno-polityczne. Plemi? nie funkcjonowa?o jako trwa?a podwalina ?ycia politycznego, a nawet je?li wyznacza?o miejsca sezonowych wiec?w i zgromadze?, nie zna?o sta?ych osad miejskich ani instytucji. Przeci?tny cz?onek wsp?lnoty przez d?ugie miesi?ce ?y? i wchodzi? w interakcje wy??cznie z cz?onkami w?asnej gromady, a w przeci?gu ca?ego ?ycia spotyka? nie wi?cej ni? kilka tysi?cy ludzi. Spo?eczno?ci ludzkie zamieszkiwa?y w du?ym rozproszeniu ogromne terytorium. Przed rewolucj? agrarn? na ca?ej Ziemi mieszka?o mniej ludzi ni? w dzisiejszym Kairze.

Wi?kszo?? grup ludzkich ?y?a w ci?g?ym ruchu, przemieszczaj?c si? z miejsca na miejsce w poszukiwaniu po?ywienia. Szlak ich w?dr?wek wyznacza?y pory roku, doroczne migracje zwierz?t i cykle wegetacyjne ro?lin. Grupy takie na og?? przemierza?y to samo macierzyste terytorium o powierzchni od kilkudziesi?ciu do kilkuset kilometr?w kwadratowych.

Zdarza?o si?, ?e hordy praludzi zapuszcza?y si? poza w?asne podw?rko i eksplorowa?y nowe tereny czy to pod wp?ywem kl?sk ?ywio?owych, krwawych konflikt?w, presji demograficznej, czy te? z inicjatywy charyzmatycznego przyw?dcy. W?dr?wki te by?y motorem ekspansji cz?owieka w ?wiecie. Gdyby od hordy zbieraczy-?owc?w co czterdzie?ci lat od??cza?a si? mniejsza grupa i gdyby ta nowo utworzona gromada migrowa?a na po?o?one 100 kilometr?w na wsch?d nowe terytorium, to odleg?o?? od Afryki Wschodniej do Chin pokona?yby w ci?gu oko?o 10 tysi?cy lat.

W niekt?rych wyj?tkowych sytuacjach, kiedy ?r?d?a po?ywienia wyst?powa?y w szczeg?lnie du?ej obfito?ci, gromady ludzkie osiedla?y si? w sezonowych, a nawet wielosezonowych obozowiskach. Przebywaniu w jednym miejscu przez d?u?szy czas sprzyja?y tak?e techniki suszenia, w?dzenia i (na obszarach arktycznych) mro?enia ?ywno?ci. Co najwa?niejsze, w pobli?u zasobnych w ryby i ptactwo wodne m?rz i rzek ludzie zak?adali sta?e wioski rybackie – pierwsze trwale zamieszkane osiedla w historii, powsta?e na d?ugo przed rewolucj? agrarn?. Przypuszcza si?, ?e osady rybackie pojawi?y si? na wybrze?ach indonezyjskich wysp ju? 45 tysi?cy lat temu. Mog?y stanowi? baz? wypadow?, z kt?rej homo sapiens podj?li pierwsz? ekspedycj? transoceaniczn?: inwazj? na Australi?.

***

W wi?kszo?ci ?rodowisk gromady ludzkie od?ywia?y si? w spos?b elastyczny, korzystaj?c ze wszystkiego, co zapewnia?y im okoliczno?ci. Wygrzebywa?y termity i korzenie, zbiera?y jagody, tropi?y zaj?ce, polowa?y na pra?ubry i mamuty. Pod wzgl?dem kalorii, warto?ci od?ywczych i surowc?w zbieractwo na og?? by?o wa?niejsze ni? ?owiectwo. W obu rodzajach aktywno?ci stosowano narz?dzia – jak cho?by dzidy, pu?apki, kije kopieniacze. Wa?n? rol? odgrywa?o tak?e odzienie. Przedstawiciele homo sapiens byli w stanie zasiedla? zimniejsze regiony i opanowa? strefy subarktyczn? i arktyczn? dopiero wtedy, kiedy wynale?li ciep?e sk?rzano-futrzane okrycie wierzchnie.

Ludzie nie poszukiwali tylko jedzenia i surowc?w. Gna? ich r?wnie? g??d wiedzy. Aby prze?y?, musieli tworzy? szczeg??owe pami?ciowe mapy w?asnego terytorium. Do jak najbardziej skutecznego codziennego poszukiwania po?ywienia potrzebowali informacji o procesach ?yciowych ka?dej ro?liny, a tak?e o zwyczajach ka?dego zwierz?cia. Musieli wiedzie?, jakie pokarmy s? po?ywne, jakie szkodz?, a jakie maj? zastosowanie lecznicze. Musieli zna? przemiany p?r roku i wiedzie?, jakie znaki zapowiada?y burz? b?d? susz?. Badali ka?dy strumie?, ka?dy orzechowiec, ka?d? zamieszkan? przez nied?wiedzia jaskini?, wszystkie miejsca wyst?powania krzemienia w okolicy. Ka?dy osobnik musia? umie? wyrabia? kamienne no?e, ?ata? podarte odzienie, zastawia? sid?a na zaj?ca, radzi? sobie z lawinami, uk?szeniami w??y czy wyg?odnia?ymi lwami. Nie by?o jak skoczy? do sklepu po artyku?y pierwszej potrzeby albo w nag?ej sytuacji zadzwoni? na numer alarmowy. Opanowanie ka?dej z tych umiej?tno?ci wymaga?o wielu lat nauki i praktyki. Przeci?tny pradawny zbieracz-?owca potrafi? w ci?gu kilku minut przerobi? od?upek krzemienia na ostrze dzidy. Nasze pr?by skopiowania tego wyczynu najcz??ciej ko?cz? si? fiaskiem. Wi?kszo?ci z nas brakuje specjalistycznej wiedzy o ?upliwo?ci krzemienia i bazaltu oraz subtelnych zdolno?ci motorycznych niezb?dnych do ich precyzyjnej obr?bki.

Innymi s?owy, przeci?tny zbieracz-?owca mia? szersz?, g??bsz? i bardziej wszechstronn? wiedz? o swoim najbli?szym otoczeniu ni? wi?kszo?? jego wsp??czesnych potomk?w. Dzi? przewa?aj?ca cz??? mieszka?c?w spo?ecze?stw przemys?owych do przetrwania nie potrzebuje rozleg?ej wiedzy. Co tak naprawd? musimy wiedzie? o swoim otoczeniu przyrodniczym, aby radzi? sobie jako informatycy, agenci ubezpieczeniowi, nauczyciele historii czy robotnicy fabryczni? Niezb?dne jest posiadanie bogatych wiadomo?ci z w?asnej specjalno?ci, lecz w olbrzymiej wi?kszo?ci potrzeb ?yciowych ?lepo zdajemy si? na pomoc innych ekspert?w, kt?rych wiedza tak?e ogranicza si? do w?skiej dziedziny. Wsp??czesna ludzko?? wie dzi? daleko wi?cej ni? gromady praludzi. Jednak?e na poziomie jednostkowym pradawni zbieracze-?owcy mieli najwi?ksz? wiedz? i umiej?tno?ci w dziejach cz?owieka.

Pewne dowody wskazuj?, ?e od epoki zbieracko-?owieckiej pojemno?? m?zgu przeci?tnego homo sapiens w zasadzie uleg?a zmniejszeniu11. W erze ?owiectwa i zbieractwa przetrwanie wymaga?o od ka?dej jednostki nadzwyczajnej sprawno?ci umys?owej. Nastanie rolnictwa i przemys?u stworzy?o parasol ochronny osobnikom o niskiej inteligencji. Pracuj?c w charakterze nosiwody albo przy linii monta?owej, mo?na by?o przetrwa? i przekazywa? swoje kiepskie geny kolejnym pokoleniom.

Zbieracze-?owcy opanowali nie tylko otaczaj?cy ich ?wiat zwierz?t, ro?lin i przedmiot?w, ale tak?e wewn?trzny ?wiat w?asnych cia? i zmys??w. Nas?uchiwali najmniejszego poruszenia w trawie, kt?re mog?oby wskazywa?, ?e w pobli?u czai si? w??. Bacznie obserwowali li?cie drzew, po?r?d kt?rych pr?bowali wypatrzy? owoce, barcie i ptasie gniazda. Poruszali si? przy minimalnym wysi?ku i bezg?o?nie, wiedzieli, jak siedzie?, chodzi? i biega? w spos?b najbardziej zwinny i wydajny. Urozmaicony i bezustanny wysi?ek fizyczny dawa? im kondycj? godn? marato?czyka. Wsp??cze?ni ludzie nie s? w stanie osi?gn?? ich sprawno?ci fizycznej nawet po latach uprawiania jogi czy tai-chi.

***

Zbieracko-?owiecki tryb ?ycia wykazywa? ogromne zr??nicowanie w zale?no?ci od regionu i pory roku, cho? og?lnie rzecz bior?c, wydaje si?, ?e zbieracze-?owcy wiedli ?ywot bardziej wygodny i satysfakcjonuj?cy ni? wi?kszo?? rolnik?w, pasterzy, robotnik?w i pracownik?w biurowych, kt?rzy po nich nastali.

Podczas gdy obywatele dzisiejszych zamo?nych spo?ecze?stw przeci?tnie pracuj? 40–45 godzin tygodniowo, a mieszka?cy kraj?w rozwijaj?cych si? nawet 60–80 godzin, dzisiejsi zbieracze-?owcy zamieszkuj?cy najbardziej nieprzyjazne ?rodowisko – pustyni? Kalahari – po?wi?caj? na prac? 35–45 godzin w tygodniu. Poluj? tylko raz na trzy dni, a zbieractwo zajmuje im 3–6 godzin dziennie. W normalnych warunkach wystarcza to do wy?ywienia gromady. Jest wysoce prawdopodobne, ?e pradawni zbieracze-?owcy bytuj?cy na terenach zasobniejszych w pokarm potrzebowali jeszcze mniej czasu na zdobywanie po?ywienia i surowc?w. A przy tym byli mniej obci??eni obowi?zkami domowymi. Nie musieli my? naczy?, odkurza? dywan?w, froterowa? pod??g, zmienia? pieluch ani p?aci? rachunk?w.

Gospodarka zbieracko-?owiecka dawa?a wi?kszo?ci jej uczestnik?w bardziej interesuj?ce „kariery zawodowe” ni? rolnictwo czy przemys?. Wsp??czesna chi?ska robotnica fabryczna wychodzi z domu o si?dmej rano, by wdychaj?c zanieczyszczone powietrze, przeby? drog? do ur?gaj?cego wszelkim standardom ponurego zak?adu pracy, gdzie dzie? w dzie?, przez dziesi?? d?ugich ot?piaj?cych godzin, utartym trybem obs?uguje t? sam? maszyn?, wraca do domu ko?o si?dmej wieczorem, by umy? naczynia i zrobi? pranie. Trzydzie?ci tysi?cy lat temu chi?ska prakobieta wsp?lnie z towarzyszkami opuszcza?a obozowisko, dajmy na to, o ?smej rano. Buszuj?c po okolicznych lasach i ??kach, zbiera?a grzyby, wygrzebywa?a jadalne korzenie, ?apa?a ?aby i ucieka?a przed tygrysami. Wczesnym popo?udniem wraca?a do obozowiska, by przygotowa? posi?ek. Potem zostawa?o jej mn?stwo czasu na plotki, pogadanki, zabawy z dzie?mi czy po prostu wsp?lne z innymi sp?dzanie czasu. Rzecz jasna, od czasu do czasu kobiety pada?y ?upem tygrysa albo by?y k?sane przez w??e, ale nie musia?y obawia? si? wypadk?w drogowych ani zanieczyszcze? przemys?owych.

W wi?kszo?ci miejsc i epok zbieractwo i ?owiectwo zapewnia?y idealn? diet?. Nie mo?e to by? zaskoczeniem – stanowi?y podstaw? wy?ywienia cz?owieka przez setki tysi?cy lat, a ludzkie cia?o do takich sposob?w od?ywiania by?o znakomicie przystosowane. ?wiadectwa uzyskane ze skamienia?ych szcz?tk?w kostnych wskazuj?, ?e pradziejowi zbieracze-?owcy rzadziej borykali si? z g?odem i niedo?ywieniem i na og?? odznaczali si? wy?szym wzrostem oraz lepszym zdrowiem ni? p??niejsi rolnicy. Przeci?tna d?ugo?? ?ycia zapewne kszta?towa?a si? w przedziale 30–40 lat, ale w g??wnym stopniu wynika?o to z wysokiej ?miertelno?ci niemowl?t. Dzieci, kt?rym udawa?o si? przetrwa? pierwsze najbardziej niebezpieczne lata ?ycia, mia?y ca?kiem spore szanse na do?ycie sze??dziesi?tki, a niekt?re nawet osiemdziesi?tki. W?r?d wsp??czesnych zbieraczy-?owc?w czterdziestopi?cioletnie kobiety mog? liczy? na prze?ycie kolejnych 20 lat, a oko?o 5–8 procent populacji stanowi? osoby powy?ej 60 roku ?ycia12.

Tajemnic? sukcesu zbieraczy-?owc?w, kt?ra chroni?a ich przed g?odem i niedo?ywieniem, by?a zr??nicowana dieta. Po?ywienie rolnik?w na og?? by?o ograniczone i nieprawid?owo skomponowane. Zw?aszcza w epoce przednowoczesnej wi?kszo?? kalorii pozyskiwanych przez ludno?? rolnicz? pochodzi?a z jednej ro?liny uprawnej – takiej jak pszenica, ziemniaki b?d? ry? – w kt?rej brakowa?o pewnych witamin, minera??w i innych niezb?dnych cz?owiekowi substancji od?ywczych. Dla odmiany pradawni zbieracze-?owcy regularnie jadali dziesi?tki r??nych pokarm?w. R??norodno?? ta sprawia?a, ?e zapewniali sobie wszystkie niezb?dne sk?adniki od?ywcze. Co wi?cej, poniewa? nie polegali na jednym rodzaju pokarmu, byli mniej nara?eni na niedo?ywienie w obliczu nieurodzaju na okre?lon? ro?lin?. Wystarczy?o, ?e susza, po?ar czy trz?sienie ziemi zniszczy?y roczne zbiory pszenicy czy ziemniak?w, a spo?ecze?stwo rolnicze ju? nawiedza?a kl?ska g?odu. Spo?eczno?ci zbieracko-?owieckie bynajmniej nie by?y odporne na kl?ski ?ywio?owe i zmaga?y si? z okresami niedostatku i g?odu, ale na og?? lepiej sobie z takimi sytuacjami radzi?y. Gdy traci?y jak?? cz??? swoich podstawowych zasob?w ?ywno?ciowych, mog?y przestawi? si? na zbieranie innych gatunk?w ro?lin lub chwytanie innych zwierz?t b?d? te? przenie?? si? na tereny oferuj?ce lepsze warunki bytowe.

Pradawni zbieracze-?owcy byli tak?e mniej podatni na choroby zaka?ne. Wi?kszo?? chor?b infekcyjnych n?kaj?cych spo?ecze?stwa rolnicze i przemys?owe (takich jak ospa, odra czy gru?lica) pochodzi?a od udomowionych zwierz?t i przesz?a na ludzi dopiero po rewolucji agrarnej. Pradawnych zbieraczy-?owc?w, kt?rzy udomowili jedynie psa, podobne nieszcz??cia omija?y. Co wi?cej, w spo?ecze?stwach rolniczych i przemys?owych wi?kszo?? ludzi ?y?a w ciasnych, niehigienicznych, sta?ych osiedlach – idealnych siedliskach chor?b. Zbieracze-?owcy natomiast przemieszczali si? z miejsca na miejsce w niewielkich grupach, w kt?rych zagro?enie epidemiami by?o mniejsze.

***

Zdrowa i zr??nicowana dieta, stosunkowo kr?tki tydzie? pracy i niska zapadalno?? na choroby zaka?ne sk?oni?y niekt?rych badaczy do uznania przedrolniczych wsp?lnot zbieracko-?owieckich za „pierwotne spo?ecze?stwa dobrobytu”. B??dem by?oby jednak idealizowa? ?ycie tych praludzi. Cho? mieli lepsze ?ycie ni? wi?kszo?? przedstawicieli spo?ecze?stw rolniczych i przemys?owych, ich ?wiat mimo wszystko by? miejscem bezwzgl?dnym i okrutnym. Okresy niedostatku i przeciwno?ci losu nie nale?a?y do rzadko?ci, ?miertelno?? niemowl?t by?a wysoka, a taki incydent jak upadek z drzewa ?atwo m?g? zako?czy? si? zgonem. Wi?kszo?? osobnik?w zapewne mog?a polega? na za?y?ych wi?ziach panuj?cych w w?drownej gromadzie, ale ci nieszcz??nicy, kt?rzy ?ci?gn?li na siebie wrogo?? b?d? pogard? pobratymc?w, na w?asnej sk?rze przekonywali si?, dlaczego Sartre powiedzia?, ?e „Piek?o to inni”. Wsp??cze?ni zbieracze-?owcy sporadycznie porzucaj?, a nawet pozbawiaj? ?ycia osoby zaawansowane wiekiem b?d? zniedo???nia?e, kt?re nie s? w stanie dotrzyma? kroku gromadzie. U?mierca si? niechciane niemowl?ta i dzieci, a znane s? tak?e przypadki mord?w rytualnych. Pewne wyobra?enie o z?o?onym ?wiecie zbieractwa i ?owiectwa daje nam lud Ache, kt?ry do lat 60. XX wieku zamieszkiwa? d?ungle Paragwaju. Kiedy umiera? ciesz?cy si? powszechnym szacunkiem osobnik, Ache mieli w zwyczaju zabija? ma?? dziewczynk?, kt?r? chowano obok zmar?ego. Antropologowie prowadz?cy wywiady z cz?onkami tego plemienia odnotowali przypadek, w kt?rym spo?eczno?? porzuci?a m??czyzn? w ?rednim wieku, poniewa? ten z powodu choroby nie by? w stanie nad??a? za swoj? grup?. Kiedy zostawiono go pod drzewem, zlecia?y si? s?py, kt?re zwietrzy?y szans? na sut? uczt?. Musia?y jednak obej?? si? smakiem, m??czyzna bowiem wyzdrowia? i szybkim marszem zdo?a? dogoni? pobratymc?w. Poniewa? by? ubrudzony odchodami s?p?w, przezwano go S?pim ?ajnem.

Gdy kobieta w podesz?ym wieku stawa?a si? ci??arem dla wsp?lnoty, jeden z m?odych m??czyzn zabija? j? z ukrycia ciosem topora w g?ow?. Pewien Indianin Ache opowiedzia? dociekliwym antropologom o swoich najlepszych latach w d?ungli: „Zgodnie z przyj?tym obyczajem zabija?em stare kobiety. […] Zabija?em w?asne ciotki. […] Kobiety ba?y si? mnie. […] Dzi? po przyj?ciu bia?ych sta?em si? s?aby. Kiedy? zabija?em wiele staruszek”. Niemowl?ta, kt?re przysz?y na ?wiat bez w?os?w, uwa?ano za niedorozwini?te i u?miercano natychmiast po urodzeniu. Jedna kobieta wspomina?a, ?e jej pierworodna c?reczka zosta?a zabita, gdy? m??czy?ni z jej gromady nie chcieli kolejnej dziewczynki. Pewnego razu m??czyzna zabi? ma?ego ch?opca, poniewa? „by? w z?ym nastroju, a dziecko p?aka?o”. Inne dziecko pogrzebano ?ywcem z tego powodu, ?e „?miesznie wygl?da?o i by?o wy?miewane przez inne dzieci”13.

Musimy jednak powstrzyma? si? przed zbyt pochopnym os?dzaniem Ache. Antropologowie, kt?rzy przez lata ?yli w?r?d nich, przekonuj?, ?e mi?dzy doros?ymi niezmiernie rzadko dochodzi?o do przemocy. Kobiety i m??czy?ni mogli swobodnie zmienia? partner?w. Stale towarzyszy? im ?miech, nie mieli ?adnej hierarchii w?adzy i na og?? unikali os?b o w?adczym usposobieniu. Niezwykle hojnie dzielili si? swoim ubogim dobytkiem i obca im by?a pogo? za w?adz? czy bogactwem. W ?yciu najwy?ej stawiali pozytywne interakcje spo?eczne i za?y?e przyja?nie14. Na zabijanie dzieci, chorych i starc?w zapatrywali si? tak, jak dzi? traktujemy aborcj? i eutanazj?. Trzeba zauwa?y?, ?e Ache byli bezlito?nie tropieni i zabijani przez paragwajskich rolnik?w. Wyj?tkowo okrutne traktowanie przez Ache ka?dego, kto m?g? sta? si? ci??arem dla zbiorowo?ci, wydawa?o si? skutkiem konieczno?ci uchodzenia przed wrogiem.

Prawda jest taka, ?e spo?eczno?? Indian Ache, jak ka?da ludzka spo?eczno??, by?a wysoce z?o?ona. Musimy wystrzega? si? demonizowania b?d? idealizowania jej na podstawie powierzchownej znajomo?ci. Ache nie byli anio?ami, ani te? potworami – byli lud?mi. Tak jak prawiekowi zbieracze-?owcy.

Gadaj?ce duchy

Co mo?emy powiedzie? o ?yciu duchowym i umys?owym pradawnych zbieraczy-?owc?w? Podstaw? gospodarki zbieracko-?owieckiej da si? wzgl?dnie wiarygodnie zrekonstruowa? na podstawie wymiernych i obiektywnych czynnik?w. Mo?emy, na przyk?ad, obliczy?, ile kalorii by?o potrzebne do prze?ycia jednego dnia, ile kalorii da?o si? pozyska? z kilograma orzech?w w?oskich, ile orzech?w mo?na by?o uzbiera? na jednym kilometrze kwadratowym lasu. Dysponuj?c takimi informacjami, mo?na by wnioskowa? o wzgl?dnym znaczeniu orzech?w w diecie.

Czy jednak nasi przodkowie uwa?ali orzechy za przysmak, czy te? za przebrzyd?y sk?adnik codziennej diety? Czy wierzyli, ?e orzechowiec jest siedliskiem duch?w? Czy jego li?cie im si? podoba?y? Kiedy jaki? m?odzian chcia? zabra? kochank? w romantyczne miejsce, to czy do tego celu najlepiej nadawa? si? orzechowiec? ?wiat my?li, wierze? i uczuciowo?ci z definicji jest daleko trudniejszy do zrekonstruowania. Wi?kszo?? badaczy zgadza si?, ?e w?r?d pradawnych zbieraczy-?owc?w powszechnie wyst?powa?y wierzenia animistyczne. Animizm (od ?ac. s?owa anima – dusza b?d? duch) to wiara, ?e ?wiat przenikni?ty jest tworami duchowymi, kt?re potrafi? si? ze sob? komunikowa?. Animi?ci uwa?aj?, ?e niemal ka?de miejsce, ka?de zwierz?, ka?da ro?lina i ka?de zjawisko naturalne maj? ?wiadomo?? i emocje. Wierz? zatem, ?e wielka ska?a na szczycie wzg?rza ma uczucia, pragnienia i potrzeby. Jedne czyny cz?owieka mog? t? ska?? rozgniewa?, inne za? usposobi? j? przychylnie. Mo?e ona ludzi upomina? b?d? prosi? ich o przys?ug?. Ludzie z kolei mog? si? do niej zwraca?, by j? udobrucha? albo jej grozi?. Dusz? obdarzone s? nie tylko ska?y, ale i d?b u podn??a pag?rka, p?yn?cy przez le?n? polan? strumie? czy gasz?ce w nim pragnienie myszy polne, wilki i wrony. W ?wiecie animist?w przedmioty i istoty ?ywe nie s? jedynymi tworami duchowymi. S? te? nimi byty niematerialne – duchy zmar?ych, istoty przyjazne i wrogie, z rodzaju tych, kt?re dzi? nazywamy demonami, duszkami i anio?ami.

Animi?ci wierz?, ?e mi?dzy lud?mi i innymi istotami nie istnieje ?adna bariera i ?e wszystkie istoty mog? bezpo?rednio si? ze sob? porozumiewa? mow?, pie?ni?, ta?cem, ceremoni?. My?liwy mo?e zwraca? si? do jelenia i poprosi? go o ofiarowanie samego siebie. Kiedy polowanie si? udaje, my?liwy mo?e poprosi? zabite zwierz? o wybaczenie. Gdy kto? si? rozchoruje, szaman mo?e poprosi? duchy o pomoc. Wszystkie te akty komunikacji wyr??niaj? si? tym, ?e istoty b?d?ce ich adresatami maj? charakter miejscowy. Nie s? uniwersalnymi b?stwami, ale konkretnym jeleniem, drzewem, strumieniem, duchem.

Tak jak ludzi nie oddziela od innych istot ?adna bariera, tak te? nie istnieje ?cis?a hierarchia. Byty pozaludzkie nie istniej? wy??cznie po to, by zaspokaja? ludzkie potrzeby. Nie s? te? wszechmocnymi bogami, kt?rzy kieruj? ?wiatem wedle w?asnego uznania. ?wiat nie kr?ci si? wok?? ludzi ani jakiejkolwiek innej kategorii stworze?.

Animizm nie jest konkretn? religi?. To nazwa og?lna tysi?cy bardzo r??nych religii, kult?w i wierze?. Tym, co czyni je wszystkie „animistycznymi”, jest wsp?lny im fundamentalny stosunek do ?wiata i miejsca w nim cz?owieka. Powiedzie?, ?e pradawni zbieracze-?owcy prawdopodobnie byli animistami, to tyle, co powiedzie?, ?e prehistoryczni rolnicy w wi?kszo?ci byli teistami. Teizm (od greckiego s?owa theos, b?g) jest pogl?dem zak?adaj?cym, ?e uniwersalny porz?dek opiera si? na hierarchicznej relacji mi?dzy lud?mi i w?sk? grup? istot nadprzyrodzonych zwanych bogami. Z pewno?ci? prawdziwe jest twierdzenie, ?e pradawni rolnicy przewa?nie byli teistami, ale niewiele konkret?w z tego wynika. Kategoria „tei?ci” obejmuje ?ydowskich rabin?w osiemnastowiecznej Polski, pal?cych czarownice purytan?w z siedemnastowiecznego Massachusetts, azteckich kap?an?w z pi?tnastowiecznego Meksyku, sufickich mistyk?w z dwunastowiecznej Persji, wojowniczych wiking?w z X wieku, rzymskich legionist?w z II wieku i chi?skich biurokrat?w z I wieku. Ka?da z tych grup uwa?a?a wierzenia i praktyki innych grup za dziwaczne i heretyckie. R??nice mi?dzy wierzeniami i praktykami grup „animistycznych” zbieraczy-?owc?w by?y zapewne r?wnie znacz?ce. Ich do?wiadczenia religijne mog?y by? burzliwe i naznaczone kontrowersjami, reformami i rewolucjami.

Te ostro?ne uog?lnienia to wszystko, co w chwili obecnej mo?na ustali?. Ka?da pr?ba szczeg??owego opisania archaicznej duchowo?ci musi by? wysoce hipotetyczna, gdy? materia? dowodowy, na kt?rym mo?na by si? oprze?, jest ?ladowy – gar?? artefakt?w i malowid?a naskalne – i mo?e by? interpretowany na tysi?ce sposob?w. Teorie wysuwane przez uczonych twierdz?cych, ?e zg??bili ?wiat uczu? zbieraczy-?owc?w, rzucaj? wi?cej ?wiat?a na nieobiektywno?? ich autor?w ni? na religie epoki kamienia.

Zamiast wznosi? gmachy teorii na grz?skim gruncie relikt?w, malowide? naskalnych i ko?cianych figurek, lepiej szczerze przyzna?, ?e mamy tylko mgliste poj?cie o religiach pradawnych zbieraczy-?owc?w. Zak?adamy, ?e byli animistami, ale niewiele to nam m?wi. Nie wiemy, do jakich duch?w wznosili pro?by, jakie obchodzili ?wi?ta ani jakich przestrzegali tabu. Co najwa?niejsze, nie wiemy, jakie snuli opowie?ci. To jedna z najwi?kszych bia?ych plam w naszym rozumieniu historii cz?owieka.

***

?wiat spo?eczno-polityczny zbieraczy-?owc?w to kolejna sfera, o kt?rej nie wiemy niemal nic. Jak ju? wspomniano, w?r?d uczonych nie ma jednomy?lno?ci nawet w kwestiach podstawowych, takich jak istnienie w?asno?ci prywatnej, rodzin nuklearnych i zwi?zk?w monogamicznych. Prawdopodobnie r??ne gromady tworzy?y r??ne struktury. Niekt?re mog?y by? lu?nymi tworami podobnymi do firm informatycznych typu start-up z Zachodniego Wybrze?a USA, nap?dzanych innowacyjno?ci?, ale odznaczaj?cych si? niskim poziomem organizacyjnym, inne za? bywa?y zorganizowane hierarchicznie jak nowojorska kancelaria prawna – skuteczne, ale ma?o elastyczne.

W miejscowo?ci Sungir w Rosji archeologowie odkryli cmentarzysko sprzed 30 tysi?cy lat nale??ce do kultury poluj?cej na mamuty. W jednym z grob?w odkopali szkielet pi??dziesi?cioletniego m??czyzny, na kt?rym z?o?ono naszyjniki z paciork?w wykonanych z ko?ci mamut?w. ??cznie w mogile tej znaleziono 3 tysi?ce takich paciork?w. G?ow? zmar?ego udekorowano nakryciem z lisimi k?ami, na r?kach za? mia? 25 bransolet z ko?ci mamuta. Pozosta?e jamy grobowe z tego stanowiska mia?y ubo?sze wyposa?enie. Uczeni doszli do wniosku, ?e ?owcy mamut?w z Sungir ?yli w spo?eczno?ci zhierarchizowanej i ?e nieboszczyk m?g? by? przyw?dc? gromady b?d? ca?ego plemienia z?o?onego z kilku gromad. Jest ma?o prawdopodobne, by kilkudziesi?ciu cz?onk?w jednej gromady mog?o samodzielnie wykona? tak wielk? liczb? przedmiot?w stanowi?cych wyposa?enie grobowe.

5. Malowid?o z jaskini Lascaux, ok. 15–20 tys. lat temu. Co konkretnie na nim widzimy i jakie jest jego znaczenie? Niekt?rzy przekonuj?, ?e przedstawia bizona zabijaj?cego m??czyzn? o ptasiej g?owie i pr?ciu w stanie wzwodu. Poni?ej widnieje kolejny ptak. Zwierz? to mo?e symbolizowa? dusz? uwalniaj?c? si? z cia?a w chwili ?mierci. Je?li to prawda, to malowid?o przedstawia nie tyle prozaiczny wypadek podczas ?ow?w, ile przej?cie ze ?wiata ?ywych do ?wiata po?miertnego. Nie spos?b jednak zweryfikowa? wiarygodno?ci tych spekulacji. To swoisty test Rorschacha, kt?ry wiele m?wi o apriorycznych za?o?eniach wsp??czesnych badaczy, a niewiele o wierzeniach pradawnych zbieraczy-?owc?w.

P??niej archeologowie odkryli w pobli?u jeszcze bardziej interesuj?cy gr?b. Zawiera? dwa szkielety, zwr?cone do siebie g?owami. Jeden nale?a? do dwunasto-, trzynastoletniego ch?opca, drugi do dziewi?cio-, dziesi?cioletniej dziewczynki, kt?ra cierpia?a na ostre zwyrodnienie stawu biodrowego. Szcz?tki ch?opca pokrywa?o 5 tysi?cy paciork?w z ko?ci s?oniowej. Mia? te? na sobie nakrycie g?owy zdobne w lisie k?y i pas z 250 lisich k??w (do zebrania takiej liczby k??w potrzeba by?o co najmniej 60 lis?w). Dziewczynk? przystrojono 5250 paciorkami z ko?ci s?oniowej. W otoczeniu dzieci spoczywa?y te? pos??ki i rozmaite wyroby z ko?ci s?oniowej. Szacuje si?, ?e na wykonanie jednego paciorka z ko?ci mamuta wprawny rzemie?lnik potrzebowa? 45 minut. Innymi s?owy, wytworzenie 10 tysi?cy paciork?w z ko?ci s?oniowej, kt?rymi pokryto cia?a obojga dzieci, nie m?wi?c ju? o innych przedmiotach, wymaga?o oko?o 7500 godzin niezwykle precyzyjnej obr?bki, czyli grubo ponad 3 lat pracy do?wiadczonego rzemie?lnika!

6. Widoczne tu odciski d?oni powsta?y przed 9 tys. lat w Jaskini D?oni (Cueva de las Manos) w Argentynie. Mo?na odnie?? wra?enie, ?e zmarli przed wiekami ludzie wyci?gaj? ku nam d?onie ze skalnej ?ciany. To jeden z najbardziej poruszaj?cych zabytk?w pradawnego ?wiata zbieraczy-?owc?w – nikt jednak nie wie, jakie jest jego znaczenie.

Wydaje si? ma?o prawdopodobne, by w tak m?odym wieku dzieci z Sungir odznaczy?y si? jako przyw?dcy b?d? pogromcy mamut?w. Jedynym wyja?nieniem ich kosztownego poch?wku s? zakorzenione w ich kulturze wierzenia. Jedna teoria g?osi, ?e sw? wysok? pozycj? zawdzi?cza?y rodzicom. Mo?liwe, ?e by?y dzie?mi przyw?dcy i ?e w ich kulturze wierzono w rodow? charyzm? b?d? ?cis?e zasady dziedziczenia. Wed?ug drugiej dzieci te w chwili narodzin uznano za inkarnacje jakich? dawnych duch?w. Trzecia teoria zak?ada, ?e poch?wek dzieci ?wiadczy raczej o tym, w jaki spos?b zmar?y, ni? o ich statusie spo?ecznym za ?ycia. Z?o?ono je w ofierze – by? mo?e w ramach obrz?d?w grzebalnych przyw?dcy grupy – a nast?pnie ceremonialnie pochowano15.

Niezale?nie od tego, kt?ra z tych teorii jest prawdziwa, szcz?tki dzieci z Sungir nale?? do najlepszych dowod?w na to, ?e 30 tysi?cy lat temu homo sapiens potrafili powo?ywa? do ?ycia normy spo?eczno-polityczne, kt?re daleko wykracza?y poza nakazy DNA i wzorce zachowa? innych gatunk?w cz?owieka i zwierz?t.

Wojna czy pok?j?

Pozostaje wreszcie kontrowersyjna kwestia wojen. Niekt?rzy badacze wyobra?aj? sobie spo?ecze?stwa zbieracko-?owieckie jako bezkonfliktowe raje na Ziemi, przekonuj?c, ?e wojny i przemoc nasta?y dopiero wraz z rewolucj? agrarn?, kiedy ludzie zacz?li akumulowa? w?asno?? prywatn?. Inni uczeni utrzymuj?, ?e ?wiat pradawnych zbieraczy-?owc?w by? wyj?tkowo okrutny i krwawy. Obie hipotezy s? zamkami na piasku, wzniesionymi na grz?skim gruncie znalezisk archeologicznych i antropologicznych obserwacji wsp??czesnych zbieraczy-?owc?w.

?wiadectwa wykopaliskowe s? intryguj?ce, ale wysoce dyskusyjne. Dzisiejsze ludy zbieracko-?owieckie ?yj? g??wnie w regionach izolowanych i nieprzyjaznych, jak Arktyka czy pustynia Kalahari, o niskiej g?sto?ci zaludnienia i ma?ym prawdopodobie?stwie konflikt?w z innymi lud?mi. Co wi?cej, na przestrzeni ostatnich pokole? zbieracze-?owcy coraz cz??ciej zaczynaj? podlega? w?adzy nowoczesnych pa?stw, kt?re zapobiegaj? wybuchom konflikt?w na du?? skal?. Antropologowie mieli sposobno?? obserwowa? tylko dwie du?e i wzgl?dnie ludne populacje niezale?nych zbieraczy-?owc?w: w p??nocno-zachodniej cz??ci Ameryki P??nocnej w XIX wieku oraz w p??nocnej Australii w XIX i na pocz?tku XX wieku. Zar?wno w?r?d Indian, jak i Aborygen?w odnotowano wysok? cz?stotliwo?? konflikt?w zbrojnych.

Znaleziska archeologiczne s? nieliczne i niejasne. Jakie wyra?ne ?lady mog?y pozosta? po wojnie, kt?ra rozegra?a si? przed dziesi?tkami tysi?cy lat? Nie znano wtedy fortyfikacji, wa??w ziemnych, pocisk?w artyleryjskich ani nawet mieczy i tarcz. Pradawna w??cznia s?u?y?a wtedy zapewne zar?wno do wojowania, jak i polowania. R?wnie trudne do zinterpretowania s? skamienia?e ko?ci cz?owieka. Z?amanie mo?e wskazywa? na wypadek, ale te? na odniesion? w boju ran?. Z kolei brak z?ama? i naci?? na pradawnym szkielecie nie stanowi jednoznacznego dowodu, ?e dana osoba nie zmar?a ?mierci? tragiczn?. ?mier? mo?na spowodowa? obra?eniami tkanki mi?kkiej, kt?re nie pozostawiaj? ?adnych ?lad?w na ko??cu. Co jeszcze wa?niejsze, w wojnach epoki przedprzemys?owej przesz?o 90 procent ofiar gin??o nie od broni, ale z g?odu, zimna i chor?b. Wyobra?my sobie, ?e 30 tysi?cy lat temu jakie? plemi? pokona?o plemi? s?siednie i wygna?o je z niezwykle atrakcyjnych teren?w ?owieckich. Podczas rozstrzygaj?cej potyczki poleg?o 10 cz?onk?w plemienia. Rok p??niej kolejnych 100 cz?onk?w pokonanego plemienia zmar?o z g?odu, wyzi?bienia i chor?b. Natkn?wszy si? na te 110 szkielet?w, archeologowie nazbyt pochopnie doszliby do wniosku, ?e wi?kszo?? pad?a ofiar? jakiej? kl?ski ?ywio?owej. W jaki spos?b mieliby?my stwierdzi?, ?e wszyscy ponie?li ?mier? w wyniku okrutnej wojny?

Maj?c na uwadze te zastrze?enia, mo?emy teraz odwo?a? si? do znalezisk archeologicznych. W Portugalii poddano analizie 400 szkielet?w z okresu bezpo?rednio poprzedzaj?cego rewolucj? agrarn?. Tylko dwa ko??ce nosi?y wyra?ne ?lady przemocy. W trakcie podobnych ogl?dzin 400 znalezionych w Izraelu szkielet?w z tego samego okresu stwierdzono tylko jedno p?kni?cie czaszki, kt?re mo?na by uzna? za rezultat aktu przemocy.

W trzecim badaniu 400 szkielet?w z r??nych stanowisk archeologicznych z epoki przedrolniczej w dolinie Dunaju ?lady przemocy stwierdzono na 18 ko??cach. Nie wygl?da to na du?? liczb?, ale w rzeczywisto?ci jest to niema?y odsetek. Je?li istotnie 18 osobnik?w z 400 zmar?o ?mierci? gwa?town?, oznacza to, ?e oko?o 4,5 procent zgon?w w pradawnej dolinie Dunaju by?o spowodowane aktami przemocy. Dzi? w skali globalnej wsp??czynnik ten wynosi tylko 1,5 procent, wliczaj?c wojny i przest?pczo??. W XX wieku tylko 5 procent zgon?w by?o skutkiem akt?w przemocy – a przecie? stulecie to by?o ?wiadkiem najkrwawszych wojen i najwi?kszych akt?w ludob?jstwa w dziejach. Je?li to znalezisko jest reprezentatywne, to w czasach prehistorycznych ?ycie w dolinie Dunaju by?o r?wnie niebezpieczne jak w XX wieku16.

Ma?o optymistyczne odkrycia z doliny Dunaju znajduj? potwierdzenie w kolejnych znaleziskach z innych region?w. Na stanowisku D?ebel Sahaba w Sudanie odkopano licz?ce 12 tysi?cy lat cmentarzysko zawieraj?ce 59 szkielet?w. W 24 z nich, a wi?c 40 procentach przypadk?w, znaleziono groty strza? lub w??czni tkwi?ce w ko?ciach b?d? obok nich. W ko??cu pewnej kobiety stwierdzono 12 r??nych uraz?w. W jaskini Ofnet w Bawarii archeologowie znale?li szcz?tki 38 zbieraczy-?owc?w, g??wnie kobiet i dzieci, kt?rych wrzucono do dw?ch jam grobowych. Po?owa tych szkielet?w, w kt?rej to grupie by?y szcz?tki dzieci i kobiet, nosi?a ?lady u?ycia broni w rodzaju maczug i no?y. Najbardziej drastyczne oznaki przemocy obecne by?y na nielicznych ko?ciach nale??cych do starszych m??czyzn. Wed?ug wszelkiego prawdopodobie?stwa w jaskini Ofnet dosz?o do masakry ca?ej gromady zbieraczy-?owc?w.

Kt?re znaleziska lepiej reprezentuj? ?wiat pradawnych zbieraczy-?owc?w: nienosz?ce ?lad?w przemocy szkielety z Izraela i Portugalii czy zroszone krwi? cmentarzyska z D?ebel Sahaba i Ofnet? Odpowied? brzmi: ani pierwsze, ani drugie. Tak jak zbieracze-?owcy mieli szerok? gam? religii i struktur spo?ecznych, tak te? przejawiali bardzo r??ne poziomy przemocy. Podczas gdy w jednych regionach i okresach cieszono si? pokojem i stabilno?ci?, w innych szala?y ostre konflikty17.

Zas?ona tajemnicy

Je?li ca?o?ciowy obraz ?ycia pradawnych zbieraczy-?owc?w jest trudny do zrekonstruowania, to konkretne zdarzenia s? zgo?a nieuchwytne. Kiedy horda homo sapiens po raz pierwszy wkracza?a do doliny zamieszkanej przez neandertalczyk?w, kolejne lata przebiega?y pod znakiem niezwyk?ego dramatu historycznego. Niestety, po takim spotkaniu nie mog?y si? zachowa? ?adne pami?tki z wyj?tkiem, w najlepszym razie, paru skamienia?ych ko?ci i garstki kamiennych narz?dzi, kt?re zazdro?nie strzeg? swoich tajemnic przed najbardziej dociekliwymi badaczami. Mo?emy z nich wy?uska? wiadomo?ci o ludzkiej anatomii, technice, diecie, a nawet strukturze spo?ecznej. Nic jednak nie m?wi? o sojuszu politycznym zawi?zanym przez s?siednie gromady homo sapiens ani o duchach zmar?ych, kt?re temu sojuszowi patronowa?y, ani o paciorkach z ko?ci s?oniowej przekazanych potajemnie czarownikowi w intencji wyproszenia b?ogos?awie?stwa duch?w.

Zas?ona tajemnicy okrywa dziesi?tki tysi?cy lat historii. Te d?ugie milenia mog?y by? ?wiadkami wojen i rewolucji, ekstatycznych ruch?w religijnych, subtelnych teorii filozoficznych, niedo?cig?ych dzie? sztuki. Zbieracze-?owcy mogli mie? swoich niezwyci??onych Napoleon?w w?adaj?cych imperiami rozci?gaj?cymi si? na niespe?na tysi?cu kilometr?w kwadratowych; uzdolnionych Beethoven?w, kt?rzy nie dysponowali orkiestrami symfonicznymi, ale wzruszali s?uchaczy do ?ez swoimi bambusowymi fletniami; prorok?w godnych Mahometa, kt?rzy objawiali s?owa nie uniwersalnego Boga Stw?rcy, ale miejscowego d?bu. Lecz to tylko nasze domys?y. Owa zas?ona tajemnicy jest tak nieprzenikniona, ?e nie mo?emy nawet stwierdzi?, czy takie rzeczy si? w og?le zdarza?y – a c?? dopiero m?wi? o szczeg??owym ich opisaniu.

Uczeni przewa?nie zadaj? tylko te pytania, na kt?re w swojej ocenie maj? szanse znale?? odpowiedzi. P?ki nie odkryjemy jakich? nieosi?galnych dzi? narz?dzi badawczych w rodzaju wehiku?u czasu albo spirytystycznych technik porozumiewania si? z duchami dawno zmar?ych przodk?w, p?ty zapewne nie dowiemy si?, w co wierzyli prehistoryczni zbieracze-?owcy lub jakie dramaty polityczne wstrz?sa?y ich ?wiatem. Lecz zadawanie pyta?, na kt?re nie spos?b odpowiedzie?, ma kapitalne znaczenie. W przeciwnym razie odczuwaliby?my pokus? pomijania milczeniem 60 z 70 tysi?cy lat historii cz?owieka pod pretekstem, ?e „ludzie, kt?rzy wtedy ?yli, nie robili niczego istotnego”.

Prawda jest taka, ?e robili mn?stwo istotnych rzeczy. Ukszta?towali nie tylko nasze m?zgi, lecz tak?e otaczaj?cy nas ?wiat. Podr??nicy przemierzaj?cy syberyjsk? tundr?, pustynie ?rodkowej Australii i amazo?skie lasy s? przekonani, ?e znajduj? si? w miejscach dziewiczych, praktycznie nietkni?tych ludzk? stop?. Ale to tylko z?udzenie. Zbieracze-?owcy byli tam przed nimi, wywo?uj?c radykalne zmiany nawet w najbardziej niedost?pnych d?unglach i na najodleglejszych pustkowiach. Nast?pny rozdzia? wyja?ni, jak zbieracze-?owcy zupe?nie odmienili ekologi? naszej planety na d?ugo, zanim powsta?a pierwsza osada o charakterze rolniczym. Koczuj?ce hordy snuj?cych opowie?ci homo sapiens by?y najwa?niejsz? i najbardziej destrukcyjn? si??, jak? kiedykolwiek wyda?o kr?lestwo zwierz?t.

Данный текст является ознакомительным фрагментом.